hehe, no ładnie;)
Szczerze mówiąc przemoc jako taka mnie mało rajcuje. W tv (a raczej w filmach) również za nią nie przepadam, chociaż jak wiadomo obecnie mało który film może się bez niej obyć. Więcej, wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach uodporniliśmy się na przemoc i wiele filmów faktycznie brutalnych i makabrycznych, nie robi już na nas najmniejszego wrażenia. Odbieramy to jako coś zupełnie normalnego. Ot chociażby wspomniany Norris - mało kto dzisiaj traktuje taką kapaninę jako coś rzeczywistego, a może nawet nie jako coś brutalnego (w porównaniu z takimi Piłami czy innymi tego typu jatkami).
Co do drugiej części pytania - moim zdaniem znacznie ciekawszej

- to tak, zdarzało się mieć chęć "ukatrupienia kogoś"

I to nie raz. Nie żebym miał jakieś zbrodniczo-sadystyczne zapędy, wyobrażał sobie łamanie, ćwiartowanie, skórowanie niepokornego adwersarza

Ale czasami, np. w czasie rozmowy ze 'ścianą' albo przy innym kontakcie z jakimś głąbem, chce się zwyczajnie dać takiemu w mordę;)
Oj daleko szukać. Nie dalej jak 15 minut temu właśnie opowiadałem mojemu bratu, że jednemu (nazwijmy go tak) 'kolesiowi' najchętniej bym zrobił akcję ze sraczem jak na Ck Dezerterzy
Rzecz jasna nie są to sytuacje notoryczne, ani - co jeszcze bardziej oczywiste - nigdy nie znajdują ujścia w rzeczywistości. W moim przypadku, jak na mocniejszej wymianie zdań się kończy to i tak jest dużo. Po prostu, jestem człowiekiem bardzo spokojnym i opanowanym (:D ). Nie widzę też zbytniej przyjemności w udowadnianiu swoich racji komuś kto nie jest tego warty. Zazwyczaj w myśl zasady "ruszyć g.., odpowiadać jak za człowieka" wolę się wycofać niż babrać się w rzeczonym łajnie i schodzić do jego poziomu:)
A w ostatnim mordobiciu uczestniczyłem w okolicach 3 klasy podstawówki
