Porozmawiajmy o uzależnieniach, wizjach i kobietach
Gdy rano się budzę chce być tylko trochę lepszym niż byłem wcześniej
Odrobinę lepszym, to wszystko
Czuje się dobrze ,zielona moc czuwa nade mną kilka godzin
Ale trochę mi się nie chce zmieniać spojrzenia
A to rośnie i rośnie
Nie mogę już zapanować nad tym hukiem
gdy biegnę chodnikiem z głowa pełna gwiazd
Gdy rano się budzę chce być tylko trochę lepszym niż byłem wcześniej
Odrobinę lepszym, to wszystko
Czuje się dobrze ,wizje wieczornego lotu dodają mi blasku
Karzą mi kroczyć bez odpoczynku i zapytania o godzinę na tarczy
Ale trochę mi się nie chce zmieniać spojrzenia
A to rośnie i rośnie
Nie mogę już zapanować nad tym hukiem
Gdy uciekam by przestać myśleć o szybkim zastrzeleniu
koszmarów poranka
Gdy rano się budzę chce być tylko trochę lepszym niż byłem wcześniej
Odrobinę lepszym, to wszystko
Czuje się dobrze ,kobieta głaszcze mnie po głowię
Ona karze mi robić tyle głupich rzeczy na trzeźwo
Ale trochę mi się nie chce zmieniać spojrzenia
A to rośnie i rośnie
Nie mogę jej już lubić za niewinną
farbowaną minę zapytania
Wieczorem przychodzi do mnie ten koleś
Pan Wolność
Z cynicznym spojrzeniem i zarostem na twarzy
On powie mi - tańcz cały wieczór!
On powie mi- wyskocz przez okno!
zanim wyrzucą cię przez otwarte drzwi ?
nienawidzę tego skurwiela
najchętniej dał bym mu w mordę i skopał bez ostrzeżenia
Gdy rano się budzę chce być tylko trochę lepszym niż byłem wcześniej
Odrobinę lepszym, to wszystko
Ale wieczorem przychodzi ten koleś
Pan Wolność
On doprowadza mnie do niebieskiego stresu
Mam ochotę go pobić do nieprzytomności
Ale nawet nie potrafię mu powiedzieć
- nie jestem Ci nic winien dupku !
- nie oddam Ci pożyczonych papierosów !
i to by było na tyle,dobranoc







