Sorry, ale pierdolicie, aż miło. Moja mama jest nauczycielką i powiem wam, że wcale nie jest u mnie w domu tak zajebiście z kasą. Mama siedzi pół dnia w szkole - od 8 rano do godziny 14-15(gdzie tutaj te wasze 18 godzin tygodniowo? Nie mam pojęcia). No chyba, że odliczacie "czas wolny", czyli okienka, w których musi sprawdzać kartkówki, sprawdziany itp, żeby nie robić tego w domu, ponieważ jak wraca to siada przy komputerze i szuka w internecie nowych zadań z matematyki itp. Za to po dwudziestukilku latach pracy dostaje te pensję nauczyciela dyplomowanego (stopień uzyskała dwa lata temu chyba), czyli 2500 brutto. Szkolenia, które musiała przejść, aby dostać awans to dopiero się chyba zwróciły po tych dwóch latach... taaaaakkk... bo DTH szkoła, to nie korporacja - tutaj musisz za szkolenie zapłacić. A szkolenia musisz robić, żeby dostać awanse, bo na starcie po studiach pracujesz przez kilka lat za niemal najniższą płacę krajową (i to nie jest 1000 zł - z tego co wiem to 700 zł). Że w kancelarii się zapieprza za 800 zł i to po studiach nie byłbym więc taki oburzony - nauczyciel na starcie nie ma wspaniałej pensji, a też wyższe wykształcenie posiada. Co do zostawania po szkole z "matołami" - DTH nie mam pojęcia do jakich ty szkół chodziłeś, że robiliście ściepę na nauczyciela zostającego po lekcji... Moja mama dostaje tzw. motywacyjne za to, że im tłumaczy maxę po lekcjach, ale to nie są takie sumy ziom

To jakieś śmieszne grosze. Szczerze mówiąc gdyby było to 20-30 zeta za godzinę po lekcjach, to wakacje co roku na Dominikanie byśmy spędzali

Z korkami też nie jest tak wesoło, bo nie każdy rodzic chce, żeby dziecko z podstawówki chodziło na korki (po co? w gimnazjum i LO się korki przydadzą, ale tutaj dzieciak ma 3 i styknie). Co do sprawdzianów, to nie ma tak, że sie powtarzają - trzeba robić nowe. Może jedno, czy dwa zadania można zostawić, ale reszta weg i układaj... Dzieciaki głupie nie są - pójdą do innej albo wyższej klasy i się zapytają co było. Co do testów, których próżno szukać w matematyce, fizyce, chemii - zadanie wyliczyć musisz, a nauczyciel musi wiedzieć, gdzie zrobiłeś błąd i w czym ci pomóc. Co do tych super wakacji... spróbujcie przez cały rok szkolny pracować z dzieciakami, albo młodzieżą. To tak zajebiście wygląda z naszej strony tylko, nauczyciele mają zupełnie inną perspektywę... Robotnik pracujący 12 godzin na dobę by nie wytrzymał stresu panującego w szkole podstawowej. Ja przychodząc od czasu do czasu do mamy do pracy widzę co tam się dzieje podczas przerwy i na lekcji i trzeba naprawdę dużo siły psychicznej, żeby to przetrwać. A, że kuźwa robotnicy mają źle?? Pierwsze, co mi się nasunęło to górnik - ale jaką górnik ma emeryturę?? I kiedy on na tę emeryturę idzie?? Fakt, że często ma zniszczone zdrowie, ale nie widziałem jeszcze górnika bez peta... co on uzupełnia to, czego się nie nawdychał pod ziemią?? Drugie - robotnik na budowie. Wiecie ile materiałów z budowy A2 poszło na lewo?? to nie są robotnicy, tylko hurtownicy. Co to jest więc za porównanie??