To se nie daj.

[ UWAGA! SPOILER]
Bękarty nieźle się oglądało. Na pewno lepiej niż 'Death Proof', ale i tak od połowy filmu zaczęło narastać we mnie nieprzyjemne uczucie deja vu. Kłentin klepie non stop ten sam schemat, tylko z filmu na film proporcje zdarza mu się zmieniać. Tutaj standardowo 15 minut czasem błyskotliwej i zabawnej, ale na dłuższą metę pretensjonalnej paplaniny, później (niby z nienacka) minuta rozpierduchy i tak w kółko. Jeśli ktoś w miarę szybko się wczuje i zna Tarantino, to ostatnia godzina seansu dla niego bez większych emocji.
Nie jestem prorokiem, a ze sporym wyprzedzeniem przewidziałem ostatnią scenę, i np. to, że Hans ukatrupi Bridget własnymi rękoma. Chociaż przyznam, że sekwencja duszenia była zrobiona przeuroczo.
No, nie spodziewałem się może, że podczas tej masakry w kinie Kłentin pojedzie na maksa po historii i szych szwabskich nie oszczędzi, łącznie z wujkiem Adolfem.
Ogólnie, takło: 7/10
Z tegorocznych chyba tylko 'Dystrykt 9' lepiej oceniłem. No i Antychrysta, ale to trochę inny rodzaj kina.
Krajowych 'Rewers' i 'Dom zły' jeszcze nie oglądałem, a ostrzę pazurki.
"I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after" - Oscar Wilde