Darex, zwróciłeś uwagę na bardzo ważną rzecz. I jest to właściwie mój podstawowy argument przeciwko karze śmierci. Z tym, że nie tyle chodzi tu o brak niezawisłości (wyroki wydawał by SN, a tam brak wiedzy, kwalifikacji czy naciski raczej trudno sobie wyobrazić - i nie jest to tylko czysta teoria, ale sędziowie tam zasiadający mają naprawdę najwyższe kwalifikacje, zarówno zawodowe jak i moralne). Chodzi mi bardziej o możliwość popełnienia zwyczajnego błędu. Może wydawać się to prozaiczne, i w przy dzisiejszym stanie techniki kryminalistycznej praktycznie niemożliwe. 99% wyroków zapewne było by trafnych, ale zawsze pozostaje ten 1%. Uważam, że lepiej aby 100 zbrodniarzy uniknęło odpowiedzialności niżeli miał by zostać skazany niewinny człowiek. I nie trafią do mnie żadne argumenty przeciwko tej tezie, bowiem zaraz odpowiem: "a gdybyś to TY był tym jednym przypadkiem na sto??". Fajnie się gdyba, zanim się samemu przez głupi, nieprawdopodobny nawet zbieg przypadków nie zasiądzie na ławie oskarżonych. Czasami nawet wsparty przez czyjeś działanie, bądź zaniechanie.
Nie wiem, może komuś obiła się o uszy kiedyś sprawa małżeństwa Rosenbergów? W latach 50-tych zostali oni skazani na śmierć za rzekome wykradzenie ściśle tajnych planów dotyczących projektu "manhatan". W rzeczywistości byli oni (a właściwie jedynie Rosenberg) jedynie pośrednikami, a plany wykradł kto inny. CIA wiedziało o tym z przechwyconych i rozszyfrowanych meldunków wywiadu radzieckiego ale nie ujawniło tego faktu bowiem wyszło by na jaw, że amerykanie znają radziecki szyfr. W skutek takiej polityki skazano na śmierć niewinną osobę, oraz drugą która nie zasługiwała na tak surowy wymiar kary.
Można powiedzieć, że były to inne czasy, inne metody orzekania itp. Jednak należy pamiętać, że sytuacja ta miała miejsce nie w ZSRR czy Kambodży ale w kraju który jest symbolem (przynajmniej symbolem) wolności i poszanowania prawa. Kto zagwarantuje, że polski wywiad, nie zachowa się podobnie? Ale nie musi być to koniecznie wywiad. Może być to zwykły szary człowiek, który z czystej złości nie ujawni dowodów na czyjąś niewinność. Albo ktoś spreparuje dowody? Np. prawdziwy zbrodniarz? Tak, wiem. Są to sytuacje nadające się raczej na kiepski kryminał ale jednak mogące się wydarzyć w rzeczywistości (choćby nawet był to ułamek promila).
Moim zdaniem, ryzyko jest zbyt wysokie.
Inną sprawą jest to czy kara śmierci w ogóle spełnia swoje funkcje jako kara. Nie bardzo chce mi się tutaj opisywać teorię oraz moje poglądy bo zajęło by mi to ładnych kilka stron. Powiem tylko skrótowo, że według mnie jest ona co najmniej średnio skuteczna. Funkcja eliminacyjna jest jak najbardziej spełniona. Można tutaj dorzucić zaspokojenie społecznego poczucia sprawiedliwości. Niezaprzeczalnym jest fakt, że większość (ogółu) społeczeństwa jest zwolennikami kary śmierci. Piszę ogółu, gdyż kształtuje się to różnie w zależności od grupy społecznej. Statystyka wskazuje iż przeciwnikami są raczej ludzie z kręgów inteligenckich (zastanawiam się czy aby nie z tego właśnie powodu, że bardziej myślą o samej teorii oraz ewentualnej praktyce a nie o samej potrzebie zaspokojenia jednorazowego zaspokojenia swojego poczucia sprawiedliwości?). Natomiast wszystkie argumenty o odstraszającej funkcji kary śmierci można schować między bajki.
Aby nie było tak jednostronnie, powiem tylko, że w jednym z wcześniejszych postów określiłem siebie mianem "umiarkowanego abolicjonisty". Otóż nie jestem jakimś skrajnym przeciwnikiem kary śmierci. Na pewno są jednostki wobec których ciężko orzec inną karę. Czasami, gdy słyszy się o tym do czego ludzie są zdolni samemu chciało by się wziąć bejsbola i zaprowadzić na takim „sprawiedliwość”. Jednak między innymi, właśnie dlatego studiuje się prawo aby po chwili takie odczucia odrzucić na dalszy plan i pomyśleć z pewnego dystansu, jakie są za i przeciw.
Moim zdaniem najmocniejszym, i tym który przechyla do samej ziemi szalę z argumentami przeciw jest właśnie rzeczona możliwość pomyłki.
I szczerze powiedziawszy nie przypuszczam aby ktoś był w stanie mnie przekonać, że pozostaje w błędzie.
Dx wspomniałeś o karze ciężkich robót. Cóż, wypowiadałem się w tej kwestii już kiedyś i przytaczałem argumenty przeciwko tej karze. A na potwierdzenie ich trafności mogę przytoczyć fakt iż przekonałem (częściowo) nawet Michała - a to, nie powiesz, jest pewne osiągnięcie?
Niestety nie pamiętam w którym to było temacie. Może później (kiedyś) poszukam i dam linka. Albo i napiszę od nowa, ale teraz już mi się nie chcę
[edit]
poza tym nigdy nie byłem za ławą przysięgłych. 12 półidiotów (tak najczęściej jest) według mnie nie powinno mieć prawa decydować o czymkolwiek, a juz na pewno nie o karze śmierci na kimkolwiek.
Tak gwoli wyjaśnienia. W Polsce ławnicy (nie ma ławy przysięgłych) biorą jedynie udział w rozprawie w sądzie pierwszej instancji. I nie jest ich 12 (gniewnych ludzi?

) a 2 lub 3 (pr. karne). Swoją drogą zasadności instytucji ławników nie bardzo rozumiem

Z resztą, wielu prawników postuluje ograniczenie lub wyłączenie w ogóle roli ławników.
Nie wypowiadam się na temat ławy przysięgłych w znaczeniu sensu stricto, bowiem nie posiadam wystarczającej wiedzy aby podjąć się takiej oceny. Kila obejrzanych filmów i jakieś wzmianki w podręczniku do prawa karnego nie są jednak wystarczające.