

retyper napisał(a):(drugi rewelacyjny...)


retyper napisał(a):od Magnification mineło już aż 5 lat a nadal nie wiadac nowej płyty - albo jestem jakiś niedoinformowany albo yes nie zamierza nic nowego wydać :/ wie ktoś coś może na ten tamat?


Jethro napisał(a):Znam, uwielbiam. Praktycznie jak każdy zespół progresywny;D Zwłaszcza "Close To The Edge" (jeden z najlepszych albumów jakie w życiu słyszałam), "Going For The One" z genialną suitą "Awaken" oraz bajeczne "Tales From Topographic Oceans". Czapki z głów!
Jethro napisał(a):Ale mam pytanko, a mianowicie: co sądzicie o solowej twórczości instrumentalistów Yes? Moim zdaniem stoi ona na naprawde wysokim (a nawet bardzo wysokim, przewyższającym niekiedy dokonania ich macierzystej grupy) poziomie. Szczególnie chodzi mi o dokonania wieloletniego członka kapeli, wirtuoza klawiszy Rick'a Wakeman'a. Nie znam niestety całej dyskografii tegoż Pana, gdyż jest baardzo obszerna, ale zapoznałem się z płytami powszechnie uważanymi za najlepsze. Z tych kilku przesłuchanych przeze mnie płyt ( "Journey To The Center of The Earth", "The Myths & Legends of King Arthur", "Lisztomania", "White Rock" oraz "Time Machine") szczególnie powaliły mnie dwie pierwsze czyli "Journey ..." oraz "The Myths ...". Kiedy słucham tej muzyki w całości skomponowanej przez Wakemana nie przychodzi mi do glowy nic innego jak bić temu Panu pokłony. Toż to jest fenomenalne! Widać, że w tamtych latach całkowicie pochłonięty był pracą w Yes, gdyż można usłyszeć tutaj pewne powiązania z tą kapelą. Bliski macierzystej kapeli jest nawet rodzaj muzyki nań zaprezentowany. Ale jak przystało na wirtuoza-pianiste możemy na tych krązkach usłyszeć i cieszyć się brzmieniem rozmaitych instrumentów klawiszowych takich jak m.in fortepian, klawesyn, klawikord aż po instrumenty elektroniczne.
Na płytkach usłyszymy także ogrom instrumentów typowych dla rocka progresywnego czyli flety, rożek angielski, trąbkę itp. Ważną rolę pełni także dynamiczna gra perkusisty oraz sporadycznie pojawiającej się gitary elektrycznej. Muzyka zawarta na tychże płytach bardzo zbliża się do muzyki klasycznej (niekiedy nawet nazwa o tym świadczy - "Lisztomania") , a prawdziwa jazda zaczyna się gdy nagle w "Journey ..." możemy usłyszeć mój ulubiony utwór z muzyki klasycznej a mianowicie - "W Grocie Króla Gór" E.Griega. Ogólnie, przynajmniej te dwie płytki "Journey To The Center of The Earth" oraz "The Myths & Legends of King Arthur " to obowiązek i świętość dla każdego fana rocka progresywnego. Na kolana!

Opowieści sa i zawsze były Yes numer jeden. Zaraz potem Close to the Edge i Releyer, ale z tego tylko pierwsza strona. Awaken piekny, ale to juz labedzi spiew grupy.
Wakeman to odzielna historia. nagrał taka mase, że jest tam wszytsko - rock, progresywny rock, pop, chrześjański rock, neoclasical. Mam większośc z nich i niektóre sa zupełnie przeciętne. Do najlepszych nalezą "Seven Wifes of Henry the Eight" i "No Eartly Connection".

Jethro napisał(a):Hmm ... nie mam pojęcia, nie znam, ale szczerze wątpię, aby cośz pozostałej twórczości Wakemana mogło dorównać jego "Journey To The Centre Of The Earth".


Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników