yes

Pejzaże i malowidła dźwiękowe

yes

Postprzez [nieaktywny] malk » 22-12-2005, 19:51

kiedyś wrzuciłem yes do wora zespołów których nie znoszę. cofam to o tyle, że jestem stanie z wielką przyjemnością słuchać 'close to the edge' oraz 'magnification'. szczególnie ta druga płytka przeżywa jakiś renesans niezrozumiały - rewelacyjne melodie, fajnie wkomponowana w całość orkiestra, czysty i ciepły jak rzadko głos andersona, wcale nie nachalne popisy, bardzo przyjemny klimat całości. i nie ma ricka wakemana.

lubicie yes?
Ostatnio edytowany przez [nieaktywny] malk, 22-12-2005, 21:25, edytowano w sumie 1 raz
[nieaktywny] malk
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1935
Rejestracja: 30-06-2004, 21:03

Re: yes

Postprzez Metafizyk » 22-12-2005, 20:56

Lubie to za malo powiedziane,zaliczam ich do kilku najwybitniejszych przedstawicieli rocka progresywnego w ogole.
Metafizyk
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 24
Rejestracja: 27-12-2003, 17:15

Re: yes

Postprzez retyper » 22-12-2005, 23:02

lubie Yes
a Magnification jest cudowne.
z Close to the edge jakos nie trawie pierwszego utworu (drugi rewelacyjny...)

najbardziej lubie Going For The One, Keystudio, Magnification, The Yes Album. A reszte mniej lub bardziej, lub wręcz nie moge słuchać takich płyt jak Big Generator.
Awatar użytkownika
retyper
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 413
Rejestracja: 23-07-2005, 15:19

Re: yes

Postprzez [nieaktywny] malk » 23-12-2005, 10:43

retyper napisał(a):(drugi rewelacyjny...)


no to mamy podobne gusta, bo and you and i jest moim ulubionym utworem yes w ogóle.
[nieaktywny] malk
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1935
Rejestracja: 30-06-2004, 21:03

Re: yes

Postprzez St. Alquerre » 24-12-2005, 03:53

W sumie i tak są lepsi od King Crimson... ale to nie sztuka.
Awatar użytkownika
St. Alquerre
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 449
Rejestracja: 18-07-2005, 16:34
Miejscowość: Kraków

Re: yes

Postprzez Emperorek » 24-12-2005, 11:38

nie lubie. nie ruszaja mnie
Awatar użytkownika
Emperorek
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 979
Rejestracja: 25-04-2003, 14:19
Miejscowość: Poznań/Pniewy

Re: yes

Postprzez retyper » 11-02-2006, 23:46

od Magnification mineło już aż 5 lat a nadal nie wiadac nowej płyty - albo jestem jakiś niedoinformowany albo yes nie zamierza nic nowego wydać :/ wie ktoś coś może na ten tamat?
Awatar użytkownika
retyper
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 413
Rejestracja: 23-07-2005, 15:19

Keystudio

Postprzez Mesmer » 23-02-2006, 00:12

retyper napisał(a):od Magnification mineło już aż 5 lat a nadal nie wiadac nowej płyty - albo jestem jakiś niedoinformowany albo yes nie zamierza nic nowego wydać :/ wie ktoś coś może na ten tamat?


Najnowsza płyta jaką znam nosi tytuł Keystudio i jest po prostu genialna jak dla mnie najlepsz płyta yes
Not of this world
Mesmer
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 7
Rejestracja: 27-01-2005, 09:43

Re: yes

Postprzez retyper » 23-02-2006, 14:46

keystudio tez jest sprzed pięciu lat, z tym ze zamieszczone są tam studyjne utwory z płyt "Keys..." vol1 i vol2 z lat '80. Rzeczywiście dobra płyta :)
Awatar użytkownika
retyper
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 413
Rejestracja: 23-07-2005, 15:19

Re: yes

Postprzez Mesmer » 23-02-2006, 15:53

jak dla mnie najlepsza a szczególnie utwór Children Of Light :lol:
Not of this world
Mesmer
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 7
Rejestracja: 27-01-2005, 09:43

Re: yes

Postprzez Jethro » 03-07-2006, 20:06

Znam, uwielbiam. Praktycznie jak każdy zespół progresywny;D Zwłaszcza "Close To The Edge" (jeden z najlepszych albumów jakie w życiu słyszałam), "Going For The One" z genialną suitą "Awaken" oraz bajeczne "Tales From Topographic Oceans". Czapki z głów!

Ale mam pytanko, a mianowicie: co sądzicie o solowej twórczości instrumentalistów Yes? Moim zdaniem stoi ona na naprawde wysokim (a nawet bardzo wysokim, przewyższającym niekiedy dokonania ich macierzystej grupy) poziomie. Szczególnie chodzi mi o dokonania wieloletniego członka kapeli, wirtuoza klawiszy Rick'a Wakeman'a. Nie znam niestety całej dyskografii tegoż Pana, gdyż jest baardzo obszerna, ale zapoznałem się z płytami powszechnie uważanymi za najlepsze. Z tych kilku przesłuchanych przeze mnie płyt ( "Journey To The Center of The Earth", "The Myths & Legends of King Arthur", "Lisztomania", "White Rock" oraz "Time Machine") szczególnie powaliły mnie dwie pierwsze czyli "Journey ..." oraz "The Myths ...". Kiedy słucham tej muzyki w całości skomponowanej przez Wakemana nie przychodzi mi do glowy nic innego jak bić temu Panu pokłony. Toż to jest fenomenalne! Widać, że w tamtych latach całkowicie pochłonięty był pracą w Yes, gdyż można usłyszeć tutaj pewne powiązania z tą kapelą. Bliski macierzystej kapeli jest nawet rodzaj muzyki nań zaprezentowany. Ale jak przystało na wirtuoza-pianiste możemy na tych krązkach usłyszeć i cieszyć się brzmieniem rozmaitych instrumentów klawiszowych takich jak m.in fortepian, klawesyn, klawikord aż po instrumenty elektroniczne.
Na płytkach usłyszymy także ogrom instrumentów typowych dla rocka progresywnego czyli flety, rożek angielski, trąbkę itp. Ważną rolę pełni także dynamiczna gra perkusisty oraz sporadycznie pojawiającej się gitary elektrycznej. Muzyka zawarta na tychże płytach bardzo zbliża się do muzyki klasycznej (niekiedy nawet nazwa o tym świadczy - "Lisztomania") , a prawdziwa jazda zaczyna się gdy nagle w "Journey ..." możemy usłyszeć mój ulubiony utwór z muzyki klasycznej a mianowicie - "W Grocie Króla Gór" E.Griega. Ogólnie, przynajmniej te dwie płytki "Journey To The Center of The Earth" oraz "The Myths & Legends of King Arthur " to obowiązek i świętość dla każdego fana rocka progresywnego. Na kolana! :D
Jethro
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 15
Rejestracja: 03-07-2006, 19:42

Re: yes

Postprzez Jonasz » 05-07-2006, 14:56

Jethro napisał(a):Znam, uwielbiam. Praktycznie jak każdy zespół progresywny;D Zwłaszcza "Close To The Edge" (jeden z najlepszych albumów jakie w życiu słyszałam), "Going For The One" z genialną suitą "Awaken" oraz bajeczne "Tales From Topographic Oceans". Czapki z głów!

Opowieści sa i zawsze były Yes numer jeden. Zaraz potem Close to the Edge i Releyer, ale z tego tylko pierwsza strona. Awaken piekny, ale to juz labedzi spiew grupy.

Jethro napisał(a):Ale mam pytanko, a mianowicie: co sądzicie o solowej twórczości instrumentalistów Yes? Moim zdaniem stoi ona na naprawde wysokim (a nawet bardzo wysokim, przewyższającym niekiedy dokonania ich macierzystej grupy) poziomie. Szczególnie chodzi mi o dokonania wieloletniego członka kapeli, wirtuoza klawiszy Rick'a Wakeman'a. Nie znam niestety całej dyskografii tegoż Pana, gdyż jest baardzo obszerna, ale zapoznałem się z płytami powszechnie uważanymi za najlepsze. Z tych kilku przesłuchanych przeze mnie płyt ( "Journey To The Center of The Earth", "The Myths & Legends of King Arthur", "Lisztomania", "White Rock" oraz "Time Machine") szczególnie powaliły mnie dwie pierwsze czyli "Journey ..." oraz "The Myths ...". Kiedy słucham tej muzyki w całości skomponowanej przez Wakemana nie przychodzi mi do glowy nic innego jak bić temu Panu pokłony. Toż to jest fenomenalne! Widać, że w tamtych latach całkowicie pochłonięty był pracą w Yes, gdyż można usłyszeć tutaj pewne powiązania z tą kapelą. Bliski macierzystej kapeli jest nawet rodzaj muzyki nań zaprezentowany. Ale jak przystało na wirtuoza-pianiste możemy na tych krązkach usłyszeć i cieszyć się brzmieniem rozmaitych instrumentów klawiszowych takich jak m.in fortepian, klawesyn, klawikord aż po instrumenty elektroniczne.
Na płytkach usłyszymy także ogrom instrumentów typowych dla rocka progresywnego czyli flety, rożek angielski, trąbkę itp. Ważną rolę pełni także dynamiczna gra perkusisty oraz sporadycznie pojawiającej się gitary elektrycznej. Muzyka zawarta na tychże płytach bardzo zbliża się do muzyki klasycznej (niekiedy nawet nazwa o tym świadczy - "Lisztomania") , a prawdziwa jazda zaczyna się gdy nagle w "Journey ..." możemy usłyszeć mój ulubiony utwór z muzyki klasycznej a mianowicie - "W Grocie Króla Gór" E.Griega. Ogólnie, przynajmniej te dwie płytki "Journey To The Center of The Earth" oraz "The Myths & Legends of King Arthur " to obowiązek i świętość dla każdego fana rocka progresywnego. Na kolana! :D


Co do solowej tworczosci to mam mieszane uczucia - Wiekszość produkcji Howe bardzo dobra, choć neipotzrebnie bierze się za spiewanie. Anderson nagrał jedna znakomity album Olias od Sunhillow. Reszta juz zupełnie przecietna. Squire nagrał jeden solowy album i to bardzo dobry "Fish Out of the Water".

Wakeman to odzielna historia. nagrał taka mase, że jest tam wszytsko - rock, progresywny rock, pop, chrześjański rock, neoclasical. Mam większośc z nich i niektóre sa zupełnie przeciętne. Do najlepszych nalezą "Seven Wifes of Henry the Eight" i "No Eartly Connection".
I know what I like, and I like what I know
Jonasz
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 12
Rejestracja: 05-07-2006, 14:04

Re: yes

Postprzez Jethro » 05-07-2006, 17:53

Opowieści sa i zawsze były Yes numer jeden. Zaraz potem Close to the Edge i Releyer, ale z tego tylko pierwsza strona. Awaken piekny, ale to juz labedzi spiew grupy.

Opowieści są troche nudne. Ja należe do tej grupy odbiorców, którzy uznali tę płytę ze nieco zbędną ekstrawagancję (zapewne tak też twierdził Wakeman). A już szczególnie piekielnie nudne są koncerty z tamtego okresu, bo jak wiadomo tę suitę grywano w całości, a jednak troche toporna ona jest. Brak tutaj takich energicznych numerów, jak np. s/t z "Close To The Edge" (bo, jak by nie patrzeć, większa część tego kawałka to dosyć żywe granie), "Siberian Khatru" czy bardzo przyjemne "Starship Trooper" albo "I've Seen All Good People" z "The Yes Songs". Ogółem - całkiem dobra płyta, ale zawsze, moim zdaniem, ustępowała "Close To The Edge", "Fragile" czy "The yes Songs"
Wakeman to odzielna historia. nagrał taka mase, że jest tam wszytsko - rock, progresywny rock, pop, chrześjański rock, neoclasical. Mam większośc z nich i niektóre sa zupełnie przeciętne. Do najlepszych nalezą "Seven Wifes of Henry the Eight" i "No Eartly Connection".

Hmm ... nie mam pojęcia, nie znam, ale szczerze wątpię, aby cośz pozostałej twórczości Wakemana mogło dorównać jego "Journey To The Centre Of The Earth".
Jethro
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 15
Rejestracja: 03-07-2006, 19:42

Re: yes

Postprzez Jonasz » 06-07-2006, 18:39

Jethro napisał(a):Hmm ... nie mam pojęcia, nie znam, ale szczerze wątpię, aby cośz pozostałej twórczości Wakemana mogło dorównać jego "Journey To The Centre Of The Earth".


Nagrane kilka lat temu Return to the Centre of the Eaeth" jest rownie dobre. King Arthur... dorownuje Journey. "Szesc zon..." to zupelnie inny album i moim zdaniem przewyzsza wszytskie inne. "No Eartly Connection" to album w pelni rockowy - bardzo prgresywny, lecz rockowy.
I know what I like, and I like what I know
Jonasz
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 12
Rejestracja: 05-07-2006, 14:04

Re: yes

Postprzez esflores » 26-07-2006, 17:12

Co tu napisać o takiej legendzie rocka w paru zdaniach? :D
Fenomen tej kapeli polega na konglomeracie niesamowitych indywidyalności muzycznych, którzy naprawdę są wysokiej klasy muzykami. Mnie się ten zespół podobał ponieważ przy okazji ambitnych zamierzeń czasami dawał takiego czadu, że gacie furczały, mam ich kilka koncertów na video, oczywiscie sa gorsze chwile ale jak wchodza w pewien trans to wgniatają w fotel.
Mysle ,że wszystko kreci sie jednak wokół Andersona , który nie będac wybitnym instrumentalistą co przy Olias of sun hillow zabrzmi śmieszne ponieważ nagrał on wszystkie partie samodzielnie potrafił , katalizowac pozostałe indywidualnosci. Sam uosabia romantyczną stronę Yes te piekne ballady , czy spokojniejsze momenty to jego zasługa, potem leci Wakeman , człowiek orkiestra w młodości grał bardzo agresywnie pamietne sola czy podkłady z lat 70-tych, wspaniałe płyty solowe , również lata 70-te te późniejsze juz niestety niższego lotu choc trzeba by uczciwie przesłuchac te płyty.
Steve Howe fantastyczny gitarzysta o bajecznej wprost technice bardzo wszechtronny o rozpoznawalnym brzmieniu i technice, na koncertach grywa na kilkunastu instrumentach z pełną swobodą. Solowe płyty jednak nieco jak dla mnie zbyt techniczne i bez tej domieszki innych muzyków.
Chris Squire , muzyk niedoceniany wnoszacy wspaniałe pomysły no i charakterysyczne brzmienie basu twarde druciane agresywne, ile ten muzyk potrafił można zobaczyć na dokumencie o powstawaniu Going For The One, to on jest czesto odpowiedzialny za naja ardzioej czadowe fragmenty w muzyce Yes.
No i legenda bębnów Bill Bruford co prawda krótko grajacy w zespole ale słyszymy go na nalepszych dokonaniach zespołu, jego kariera jest tak inteesująca ,że zajełaby grubą książkę.
Podałem moim zdaniem najlepszy skład zespołuco nie znaczy ,że pozostali muzycy są nieciekawi wprost przeciwnie ale to osbna historia do której pewnie kiedys wrócimy .
pozdrawiam :D
esflores
Abstynent
Abstynent
 
Posty: 1
Rejestracja: 26-07-2006, 16:25


Wróć do Rock Progresywny

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników

cron
Ogłoszenia Koncerty