

Emperorek napisał(a):hmmm doszedłes do tego wniosku w ciagu paru godzin obcowania z płyta???

retyper napisał(a):takkilka przesluchan czasami wystarczy
jakos ta plyta robi sie potem nudnawa....
i stwierdzam ze Riverside jednak lepszy
a tak w ogóle nie lubie nowego prog-rocka





zenekk napisał(a):A ja odnoszę wrażenie, że ten temat to kolejna przewrotna prowokacja kolegi Malkaviana.
Przecież RPWL to typowo wtórny, przeciętny zespół pseudo-progresywny!!!


zenekk napisał(a):a skoro o klimatyczność zahaczyliśmy to jak oddziałują na ciebie klimaty opeth z damnation albo anathemy z judgement???


zenekk napisał(a):no to wrócimy do tamtego w jakieś święta...
a teraz rzuć tak z ciekawości jakichś kilka nazw z tego co cię ostatnio poruszyło.
zenekk napisał(a):mnie z takich mocno alternatywnych rzeczy to najbardziej ostatnio poruszył ten niesamowity występ na żywo Mandaryny (na Kaszubach). ten co krążył po internecie. simply the best!!! pozostanie mi na długo.
nie mam tylko pojęcia jak ktoś mogł to określić mianem "kaszubskiej masakry piłą mandarynkową". ale myślę że zrobił to złośliwie.

zenekk napisał(a):Przecież RPWL to typowo wtórny, przeciętny zespół pseudo-progresywny!!!
zenekk napisał(a):Jak bowiem mogłoby być inaczej z kapelą wzorującą się na straszliwie przereklamowanym, mdławym i nudnawym zespole Pink Floyd. Wiem, że wielu osobom mogę się tym stwierdzeniem narazić, ale nie o to mi akurat chodzi.
zenekk napisał(a): Pink Floyd niewątpliwie coś do muzyki wnieśli i parę ciekawych utworów mają (mam na myśli te bardziej dynamiczne), jednakże popadli niestety w koleinę i natłukli mnóstwo rozwlekłych ballad i to w dodatku niezwykle do siebie podobnych.
zenekk napisał(a):Niektórzy złośliwi mówią, że od The Dark Side of The Moon, to wszystko co powstało dalej to jedynie lepsza lub gorsza kopia tego albumu,
zenekk napisał(a):Poza tym umiejętności techniczne sekcji rytmicznej zespołu pozostawiają wiele do życzenia. Szczególnie bębniarz to wielki cienias. Gra bardzo przeciętnie, albo nawet słabiej.
zenekk napisał(a):Biorąc jednak powyższe pod uwagę to czy można oczekiwać czegoś wielkiego i niezwykłego po RPWL którzy tak mocno na PF się wzorują bądź inspirują (nieważne jak to zwał)???
zenekk napisał(a):Nie dziwie się więc że retyper zmienił zdanie z plusa na minus gdy się wnikliwiej tej muzyce przysłuchał. Nie pozostawiła bowiem w nim trwalszego śladu.
zenekk napisał(a):Identyczne wrażenie odnosiłem słuchając najsłynniejszych nagrań PF.
Za pierwszym razem robiły na mnie wrażenie.



zenekk napisał(a):natłukli mnóstwo rozwlekłych ballad (...) Po takim szczerym przesłuchaniu poszczególnych utworów kolejnych płyt nie można nie ulec podobnemu wrażeniu. Poza tym umiejętności techniczne sekcji rytmicznej zespołu pozostawiają wiele do życzenia. Szczególnie bębniarz to wielki cienias. Gra bardzo przeciętnie, albo nawet słabiej. Ale może zespołowi to

retyper napisał(a):ostatnio usłyszałem utwór Cymbaline (pink floydów) w wykonaniu RPWL... i naprawde robi wrażeniekto by sie spodziewal.. hehe, świetne wykonanie. (z płyty Live - Start the fire)

retyper napisał(a):ostatnio usłyszałem utwór Cymbaline (pink floydów) w wykonaniu RPWL... i naprawde robi wrażeniekto by sie spodziewal.. hehe, świetne wykonanie. (z płyty Live - Start the fire)




Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników