Na początek moje typy...
Boston- za bardzo wygładzony, za bardzo popowy za bardzo amerykański...Nie cierpię...
Dżem - wielkie nic, grają bluesa i nudzą przy tym neisamowicie...A Riedel męczy się przy tym mikrofonie niesamowicie....Poza tym nie lubię hippisów
A Dżem mi sie kojarzy z imbecylami z ogólniaka chodzącymi z koralikami na szyi i przypiętą jarzębiną do plecaka która układała się w literki Rysiek...Brrrr!
Yes - pompatyczne popisy, zadufanych w sobie muzyków z przpiętymi do tego wszystkigo górnolotnymi ideami, jak dla mnie za ciężkostrawny przerost formy nad treścią
Deep Purple - nigdy nie cierpiałem tej wydumanej sztywności tego zespołu...
Na 1 rzut tyle reszta juz niedługo, teraz wasza kolej...








