Wishbone Ash to geniusze. Spodobają się szczególnie fascynatom grania takiego jak Zeppelini, Purple a do tego przepadającymi za Crimsonami albo Floydami. Wiele kapel spod znaku heavy metalu jak np. Iron Maiden lub Judas Priest gęsto inspirowało się dokonaniami panów z WA. Wystarczy dokładnie wsłuchać się w "ironowskie" pojedynki gitarowe Smith - Murray, w których po prostu słychać, że analizowali oni za młodu duet Powell-Turner. Wielka inspiracja gitarowa dla wszystkich i moim zdaniem, pod względem kreatywności muzycznej stoją na równi z takimi klasykami jak Page, Hendrix, Blackmore czy Iommi. Gorąco polecam trzy pierwsze płyty - "Wishbone Ash", "Pilgrimage" oraz "Argus" - wymiatające gitarowe napieranie, momentami porażający klimat. Może pokrótce opiszę ulubione płytki:
[1970] Wishbone Ash - Wishbone Ash 666/10
Debiut, ale za to jaki ! Dobre, typowe hardrockowe numery z ostrym wykopem, świetna ballada w rytmie walca (!) oraz dwa dziesięciominutowe giganty z elementami bluesa, jazzu i.. psychodelii ? Wspaniałe pojedynki gitarowe Powella i Turnera, które na następnych płytach będą ich znakiem rozpoznawczym. Wg mnie najlepsza płyta, opus magnum zespołu.
[1971] Wishbone Ash - Pilgrimage
Kolejna eklektyczna płyta - pojawiają się w muzyce elementy orientalne ("The Pilgrim"), nieco elementów jazzowych, znajdą sie utwory hard-rockowe ("Jailbait") oczywiście kilka ballad i... smęcący utwór "Valediction", częściowo w rytmie reggae.. bardzo dobra płyta, acz brakuje utworu rodzaju "Phoenix" czy "Handy"...
[1972] Wishbone Ash - Argus
"Argus" uważany jest za jeden z najlepszych albumów rocka progresywnego. Niestety, zaczyna pojawiać się sporo kontrastów smęcenie|energia.. w co drugim utworze zaczyna to już być męczące. Niemniej jednak utwory takie jak "The King will come", "Leaf and stream" i "Warrior" bronią album jako całość. Szczególnie ten pierwszy.
Znacie, lubicie?
Tekst zapożyczony od Franka - dziękuję ;]




