.::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Wszystko o muzyce rockowej każdego rodzaju

.::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Postprzez DX* » 04-06-2007, 18:10

Miało być top 20 ale rozbrykałem się nieco, więc jest trzydziestka ;P Możliwe, że brak mi zdolności retorycznych dotychczasowych forumowych specjalistów od tego typu zestawień, ale mam nadzieję, że jest w miarę komunikatywnie i kompromitacji nie ma... ;)


1* DEPECHE MODE - Songs Of Faith And Devotion (1993)
Okres mojej fascynacji DM był stosunkowo krótki, i skończył się gdzieś w przed wydaniem "Exciter". Swego czasu rodzimi 'depeszowcy' wręcz mnie drażnili; wszystkie te przebieranki, pozy, wyćwiekowane na skórach i plecakach inicjały "DM"..uff takie Emo lat osiemdziesiątych ;). No cóż... fakt, że ich fani potrafili zorganizować się w wielką globalną subkulturę świadczy jednak o wielkości kapeli…ale mniejsza z tym. W lata 90-te Martin Gore i s-ka wkroczyli z brzmieniem odbiegającym od surowych perkusyjno-klawiszowych standardów którym dochowywali wierności przez całe wcześniejsze dziesięciolecie. Wydany w 1990 roku "Violator" był wstępem, przygotowaniem do tego, co miało wydarzyć się 3 lata później. Zagęściło się brzmienie, pojawiła się gitara, bogatsze aranże, a wokal Gahana stał się jakby hmm...głębszy.
Wydane w 1993 "Pieśni wiary i oddania" to bez wątpienia jedna z najważniejszych, najbardziej klimatycznych i zmysłowych płyt, jakie dotąd powstały a 'In Your Room' to jeden z najgenialniejszych songów wszechczasów. Jeśli ktoś tego do siebie nie przyjmuje, to śmiało może odpuścić sobie czytanie reszty zestawienia, a nawet pociąć się żyletkami w rytm "szlagierów" Mieczysława Fogga lub (wedle uznania) My Chemical Romance .


2* QUEEN - Made In Heaven (1995)
Świadome muzyczne pożegnanie ze światem wielkiego artysty, jednego z najwspanialszych rockowych(i nie tylko)głosów świata. Jednocześnie najbardziej wysmakowana i jedna z najlepszych w ogóle płyt Queen.
Jeśli ktoś oczekuje rozżalenia i smędzenia o tym, jaki ten świat jest be i płaczu nad swoim losem, to już pierszy utwór sprowadzi go na ziemię. Po krótkim klawiszowym tle ćwierkanie ptaszków, a słowa "It's a beautiful day" w ustach Freddiego niczym nie przypominają modlitwy skazańca. Potem mamy przepięknie zaśpiewany i zagrany utwór tytułowy, 'Let Me Live' ze stylowymi queenowymi chórkami(taka wędrówka w rejony gospel), porywający 'I Was Born To Love You', potem dwa pięknie rozwijające się 'Heaven For Everyone' i'Too Much Love Will Kill You" ze znakomitymi solówkami May'a, urzekający 'A Winter's Tale' - absolutna klasyka.


3* RADIOHEAD - OK Computer (1997)
O ile siła nośna dwóch pierwszych płyt oksfordczyków opierała się na pojedyńczych utworach(Creep; My Iron Lung), to tutaj mamy już do czynienia z doskonałą całością, niemal godzinnym monolitem. Oczywiście rozróżniamy tu momenty, które zabijają po pierwszym uderzeniu (Paranoid Android; Karma Police; No Suprises) i te działające z opóźnionym zapłonem, ale nie wpływa to w żaden sposób na gólną ocenę tego arcydzieła.


4* PJ HARVEY - To Bring You My Love (1995)
Tu miałem spory problem. Ciężko wybrać do zestawienia jedną tylko pozycję kobiety, której dyskografię charakteryzuje bardzo wysoki i równy poziom artystyczny, a zarazem zauważalna odmienność stylistyczna poszczególnych wydawnictw. Żeby zachować pewną obiektywność i zasadę 'pierwszego ciosu', powinienem postawić na debiutancki "Dry", ale jeśli komuś zdarzyło się, choć raz przepłynąć z otwartymi ustami przez porażający klimatem i brzmieniem "To Bring You My Love" - zrozumie mnie.


5* THE PRODIGY - The Fat of the Land (1997)
Drażnią mnie ludzie zaliczający muzykę szacownych prodziży do wytworów 'pi****nej ery techno'. Nie rozumiem też 'znawców' przebąkujących coś o pomostach łączących gatunki. Sam nie podejmę się zabawy w klasyfikację. Napiszę tylko, że za pomocą elementów zaczerpniętych z różnych odmian muzyki elektronicznej jegomościom z Prodigy udało się stworzyć coś oryginalnego, frapującego i wartościowego nie tylko dla amatorów LSD i rytmicznego podrygiwania w zatłoczonych klubach. "The Fat Of The Land", to w porównaniu do debiutu rzecz dojrzała, kompletna. Muzycy wyraźnie wiedzą tu czego chcą; z pełną swobodą i precyzją operują środkami, z którymi chwilami nieporadnie męczyli się na pierwszej płycie.


6* THE VERVE - Urban Hymns (1997)
Dla zwykłego konsumenta radiowej papki pierwsze skojarzenie: The Verve = Bitter Sweet Symphony...W sumie nie dziwię się. Sam uwielbiam ten utwór, szczególnie o zachodzie słońca, obserwując przez tylną szybę samochodu oddalające się kontury miejsca, w którym pozostawiam wszystko to, co kocham i czego nienawidzę.
Ale mówienie o "Urban Hymns" jak o płycie jednego utworu byłoby niewybaczalnym grzechem i ignorancją, bo dalej mamy nie mniej urokliwe 'Sonnet','The Drugs Don't Work', 'Lucky Man' czy 'One Day', z pasją wykonany 'The Rolling People' czy niedalekie od trip-hopu 'Catching The Butterfly' i 'This Time'. Naprawdę świetny, równy album.


7* MASSIVE ATTACK - Mezzanine (1998)
Wiem, że pierwsza była "Blue Lines" z niezapomnianym 'Unfinished Sympathy', ale to właśnie na "Mezzanine" 3D z ekipą w pełni nawiązali do swej nazwy brzmieniem muzyki. Uwielbiam ten wolno rozwijający się motyw 'Angel' zarzynany regularnie jako podkład w zapowiedziach kolejnych gównianych produkcji telewizyjnych...notorycznie też ulegam czarowi głosu Liz Fraser płynącego w 'Teardrop' i zabójczo kontrastującego ze ścianą dźwięku w 'Group Four'. Od "Mezzanine" można się uzależnić znacznie szybciej i głębiej, niż od innych wydawnictw tego nurtu - stąd najwyższa pozycja wśród reprezentantów trip-hopu.


8* THE CURE - Disintegration (1989)
Zaczyna się monumentalnie od pięknego syntezatorowego motywu w 'Plainsong', w połowie utworu Smith zaczyna śpiewać:""I think it's dark and it looks like rain...and the wind is blowing like it's the end of the world...and it's so cold it's like the cold if you were dead" i już wiadomo, iż rzeczywiście będzie o dezintegracji. "Disintegration" to obok nagranego niespełna 10 lat wcześniej dżojdywiżynowego "Closer", najbardziej chyba porażająca smutkiem płyta popełniona w UK i podobnie jak "Closer" tworząca piękną, integralną całość.


9* TRICKY - Maxinquaye (1995)
Można przytoczyć stare powiedzenie: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Podobno Tricky pożegnał się z kolegami z Massive Attack w dość niemiłych okolicznościach. Rozwód ten okazał się jednak zbawienny dla obu stron. Tricky szybko nagrał solową "Maxinquaye", a Massive trzy lata później wydali znakomitą "Mezzanine". Debiutancki krążek Tricky'ego to jedno z najbardziej nasyconych erotyzmem (a wręcz perwersją) wydawnictw, jakie trafiły do mojego odtwarzacza. Sporo sampli, motywów zapożyczonych od innych kompozytorów; ale wszystko znakomicie poskładane, doprawione elektroniką i podane w taki sposób, że szczęka opada. Atmosfera jest tu chwilami tak gęsta, że nożem można ją kroić.


10* OASIS - (What's the Story) Morning Glory? (1995)
Nie lubię The Gallagher Brothers. Nie znoszę tego ich pozowania na The Beatles lat 90-tych. Wkurza mnie ich nonszalancja na pokaz, zarozumiałość, pretensjonalne grzywki i to emanujące od nich przekonanie o tym, że tworzą coś nadzwyczajnego. Podczas, gdy tak naprawdę śpiewają o pierdołach w rytm wtórnej do granic przyzwoitości muzyki. Nie wiem doprawdy, co ci wyspiarze w nich dostrzegli... ja poza kilkoma sympatycznymi numerami z w.w. albumu (Don't Look Back In Anger;Morning Glory; Some Might Say) nie znalazłem w ich twórczości nic o wartości większej niż najsłabsze nagrania ekipy Lennona. No, ale większości mają rację... "Morning Glory?" sprzedała się znakomicie i zainspirowała setki kolejnych podrabiaczy 'Czwórki z Liverpoolu' a radiorozgłośnie potrafiły po kilkanaście razy dziennie katować słuchaczy dźwiękami koszmarnego "Wonderwall"
____________________________________________________

11. The Chemical Brothers - Exit Planet Dust (1995)
12. Kate Bush - The Sensual World (1989)
13. My Dying Bridge - Turn Loose the Swans (1993)
14. Marillion - Brave (1994)
15. Gorillaz - Gorillaz (2001)
16. Placebo - Without You I'm Nothing (1998)
17. My Bloody Valentine - Loveless (1991)
18. The Stone Roses - The Stone Roses (1989)
19. Iron Maiden - Seventh Son of a Seventh Son (1988)
20. Kula Shaker - K (1996)

21. Pink Floyd - The Division Bell (1994)
22. The Levellers - Levellers (1993)
23. U2 - Achtung Baby (1991)
24. Portishead - Dummy (1994)
25. Blur - Think Tank (2003)
26. Arctic Monkeys - Whatever People Say I Am, That's What I'm Not(2006)
27. Sneaker Pimps - Splinter (1999)
28. The Cranberries - No Need to Argue (1994)
29. Judas Priest - Painkiller (1990)
30. Catatonia - International Velvet (1998)

Pisać, besztać, komentować...jak trza - gromów nie żałować!
Rozruszajmy trochę tę widmową część forum, bo dramatem już zalatuje.
"I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after" - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
DX*
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1718
Rejestracja: 19-04-2006, 17:22
Miejscowość: Wild East

Re: .::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Postprzez _lilith » 04-06-2007, 18:47

za DM i in your room masz buzi, bo zgadzam sie co do literki :P
i to tyle mojego glosu w tym temacie, ze wzgledow bezpieczenstwa, gdyz z natury rzeczy nie lubie polemiki o gustach [powiedzmy, ze zwykle nie lubie ;)]
What price could you pay... for the changing your destiny...
Awatar użytkownika
_lilith
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 2407
Rejestracja: 14-09-2003, 19:56
Miejscowość: los sosnowcos

Re: .::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Postprzez DX* » 04-06-2007, 19:45

_lilith napisał(a):za DM i in your room masz buzi
:zakochany: :lol:
_lilith napisał(a):i to tyle mojego glosu w tym temacie, ze wzgledow bezpieczenstwa, gdyz z natury rzeczy nie lubie polemiki o gustach [powiedzmy, ze zwykle nie lubie ;)]

no wiesz...robiąc to zestawienie starałem się być raczej obiektywny, dobierać wydawnictwa, które faktycznie namieszały na rynku muzycznym...gdybym hołdował swemu dobremu samopoczuciu i gustowi, to już w pierwszym podejściu pożegnałbym się z Oasis(a tak tylko ich zjechałem), a miejsce w dziesiątce straciłyby zapewne prodziże i rediohedy. :wink: Nie rozmawiajmy więc o gustach, tylko o trafności doboru pod względem wielkości piętna którym te płyty odcisnęły się na rynku muzycznym oraz kulturze masowej i tzw"alternatywnej"
"I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after" - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
DX*
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1718
Rejestracja: 19-04-2006, 17:22
Miejscowość: Wild East

Re: .::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Postprzez Emperorek » 02-07-2007, 21:35

a mi tu brakuje sigur ros które tez sporo namieszało na rynku muzycznym. ciesze sie ze znalazł sie brave marillion ale jak dla mnie za nisko ale to jest subiektywna ocena
Awatar użytkownika
Emperorek
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 979
Rejestracja: 25-04-2003, 14:19
Miejscowość: Poznań/Pniewy

Re: .::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Postprzez DX* » 17-07-2007, 21:43

No fajnie, ale Sigur Ros to chyba z Islandii są, a Islandia to nie UK(chyba, że coś się zmieniło ostatnio)
'Brave', to jedyna z płyt hogarthowego Marillion, którą przesłuchałem więcej niż raz z własnej inicjatywy, więc sam ten fakt dawał jej handicap w zestawieniu...poza tym mam sentyment do Alone Again In The Lap Of Luxury ,ale wyżej uplasować jej nie dało rady...może, gdybym Oasis z dziesiątki pogonił, a tego uczynić po prostu nie wypadało.
"I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after" - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
DX*
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1718
Rejestracja: 19-04-2006, 17:22
Miejscowość: Wild East

Re: .::Top 30 płyt z Wysp Brytyjskich::. (wydanych po 1987r)

Postprzez DX* » 04-11-2007, 16:31

Ostatnio The Libertines 'odkryłem'. Świetna muza. Widzę też, że trochę namieszali na brytyjskim rynku.Wrzuciłbym ich drugi krążek do zestawienia...gdzieś tak do drugiej dziesiątki...
"I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after" - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
DX*
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1718
Rejestracja: 19-04-2006, 17:22
Miejscowość: Wild East


Wróć do Rock

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot]

Ogłoszenia Koncerty