Prince - Purple Rain... piekna piosenka, ładne kolory, tandeta lat 80-tych
Michael Jackson - Thriller... parafilmowy klip, świetna historia, kultowy utwór
Duran Duran - Wild Boys... Inspiracja Mad Maxem, jakieś dzikie plemię wyczyniające jakieś harce no i jak zawsze świetny Simon LeBon na kole młyńskim
Genesis - Congo... Straszny rare, bo spalona promocja Calling All Sations totalnie nie pomogła zaistnieć w mediach temu obrazkowi. Ale może ktoś pamięta, jak to panowie grają podczas sztormu na jakimś statku, wokół pełno wody, aż się mokro robi
The Cure - Lullaby... Świetny klip z pająkami, niesamowicie bajkowy, trochę mroczny i neurotyczny. Zresztą który klip The Cure taki nie był?
Depeche Mode - It's No Good... a mogłem wybrać kultowy Enjoy The Silence z Gahanem łażącym w koronie po górach, Black Celebration z tym migocącym ludzikiem, czy People Are People, gdzie do tej pory rozwala mnie ta gówniarskość chłopaków z DM (20-letni Gahan z tym alfem miażdży!) albo spowolniony erotyczny Freelove. Ale wybrałem It's No Good pilotowany przez dwa obrazki - jeden z próbą w jakimś hotelu, kolorowe ciuszki, tandeta i b-klasowość. druga wersja to był ten słynny podryw Gahana w jakimś barze. Rewela.
Placebo - The Bitter End/This Picture/Special Needs... te trzy połączone ze sobą klipy powaliły mnie, mimo, że płyta nienajlepsza. Świetne filmowanie, smutne no i pomysłowe.
Franz Ferdinand - Take Me Out... na metodę Dali'ego. Fajowy kolaż do genialnej piosenki. Świetnie się ogląda.
Interpol - PDA... kapitalna mroczna trochę staroświecka animacja. Trochę jak taki teatrzyk kukiełek. Nieruchome tła i ruchome sprzęty. Świetne.
Wham - Last Christmas...
George Michael - Freedom '90... idąc po linii, pamiętam świetny obrazek do tego popowego arydzieła, w którym przewijały się całkiem miłe w dotyku panny. no dobra, to była śmietanka najlepszych ówczesnych modelek.
Massive Attack - Teardrop... Rozwala mnie ten płód, po prostu.
New Order - True Faith... Kultowy obrazek z dwoma kolesiami obijającymi sobie ryje. No i kapitalna piosenka.
Nirvana - Smells Like Teen Spirit... Piosenka w której nie ma nic, teledysk, który nic w sobie nie niesie, a wymiata. Synonim słowa energia i surowica.
Radiohead - Karma Police... Wybrałem ten, mimo, że i Paranoid Android z animowanym Robinem i późniejsze klipy Radiogłowych są świetne, ale ta ucieczka kolesia przed samochodem-zabójcą zabija wprost.
a z nowszych rzeczy zawładnął mną klip Green Day - Wake Me Up When September Ends... facet ma pannę, kochają się, wzorowa para, szczęśliwa. W pewnym momencie gościu decyduje się iść do woja i walczyć w Iraku. Sceny batalistyczne w tym klipie to poziom Helikoptera w ogniu Ridley'a Scotta, a w przebitkach zespół wymiata na jakichś podestach w czerwono-biało-czarnych wnętrzach. ŚWIETNE!
Tyle narazie. Wasza kolej.







