Koncert byl dobry, choc krotki. Jednak jakis wielkich rewelacji to nie bylo. Jagrali po prostu z jajem i calkiem dobrze wybrali repertuar - bylo 7 kawalkow - miedzy innymi: Rock your life a hurricane, Big City Nights (to chyba najlepiej wyszlo), Wind of change, Still loving you.
Markowski spiewal z nimi w Wind of change - fragment nawet po Polsku. Choc tlumaczenie / nowa polska wersja zwrotki jakos mnie nie przekonaly. Ale zaspiewal to fajnie - po swojemu. Choc bardziej w pamieci zostalo mi to, jak sie dlugo obsciskiwal ze wszystkimi muzykami.
No i Lechu sie pojawil i mnie totalnie zaskoczyl in plus. W zyciu nie widzialem jego, anie zadnego innego polityka, w tak dobrym wystapieniu na imprezie masowej. Krotko, z dowcipem, sympatycznie.
Tegoroczny Sopot byl o niebo lepszy niz ostatnich kilka edycji. Oczywiscie patrzac przez pryzmat muzyki jako calosci, a nie tylko rocka - w koncu to nie Wegorzewo
