przez DevilYouKnow » 14-03-2010, 13:04
A ja składanki bym odradził - najgorsze co może być. Nie raz składanki skutecznie zniechęciły mnie do jakiegoś artysty i dopiero potem przełamywałem tą niechęć konkretnymi albumami. Najlepiej zrobisz jak zaczniesz od regularnych albumów, żadnego bawienia się w składanki itp.
Jak Ci wpadło w ucho Thin Lizzy to śmiało idź tą drogą - Fighting, Black Rose, Live & Dangerous, Bad Reputation, Jailbreak, Johnny the fox - wszystkie te płyty są świetne. Także dwie ostatnie płyty są niczego sobie - Renegades i Thunder and lightning.
Jak Bowie - to koniecznie Ziggy Stardust: The Motion Picture (wypaśny live z trasy Ziggyego) Aladdin Sain, Heroes, Scary Monsters
Jak Lynyrd Skynyrd - Live At Fillmore (wystarczy za całą ich dyskografię prawie)
Dorzuciłbym jeszcze tak na początek - Blue Oyster Cult (Secret treaties) , Rainbow (Rising, Stranger in us all) , Free (Fire and water, Heartbreaker), Iggy Pop (Brick by brick), Atomic Rooster (In hearing of, Death walks behind you) , Budgie (Budgie, Squawk) ,Van Halen (I, II) , Whitesnake (Come and get it) , Wolfmother (cosmic Egg), Stray - Suicide ...