przez trainman » 10-07-2005, 20:57
preety hate machine - 8/10, debiut i juz rozwala. reznor potrafi pisac piekne piosenki, a potem ubierac je w poryte brzmienia. no i something i can never have - czyli absolut zupelny, a wersja ze still tego kawalka to dla mnie wrota do czegos.. ech, po prostu czysty, przedestylowany smutek.
broken 8,5/10 - uwielbiam rowno, ostre grzanie, ale przyjemne, no i bonusowy physical (ponoc cover, nie znam orginalu, ale wymiata). zreszta, cale epka daje rade, czasem jak jestem wsciekly to lubie do niej wrocic :] swego czasu nosilem ja na sluchawkach dosc dlugo.
downward spiral 10/10 - od niej zaczalem sie ninowac. walentynki, wieczor, spieprzona sytuacja osobista. wiec wrzucilem downward, ktore znalem jeszcze z poprzedzajacych wakacji, ale w ktory dlugo nie moglem sie wgryzc - ot, tu piggy, tu closer, tu hurt, jakos nie bralo. ale w tamten wieczor, przyciemnione swiatlo lampki, samotnosc, ciemnosc, pelne skupienie na muzyce - album to calkowita rewelacja. numery osobno niezle, ale jako calosc, jako w pelni przyjmowana calosc - absolut. przy warm place mialem wilgotne oczy, przy "he couldn't believe how easy it was".. coz, przepiekna plyta.
fragile - 10/10. dowalil reznor, oj, dowalil. plyta tak podobna, a jednak zupelnie inna niz downward. wybitna, wysmienita, stawiam na rowni, choc nie robi az takiego wrazenia. tym razem powala muzycznie, numery, kazdy po kolei (zwlaszcza na left) rozkladaja. tutaj reznor osiagnal swoj muzyczny szczyt (jak na razie) - o ile sila downward byl powalajacy koncept i wykonanie, o tyle tutaj kapitalne kompozycje.
with teeth - 4/10. dalem poki co dwie szanse tej plycie. moze przyjda kolejne, moze sie przekonam. poki co - cios ponizej pasa. obok deadwinga porkow rozczarowanie roku. zupelnie mnie nie przekonuje, niektore fragmenty dobre, ale inne.. ech..
hey, baby there's a vampire moon..