Ten zespół rządzi. I po 35 latach nadal brzmi świeżo, nadal inspiruje. Nei zamknęli się przez te 10 płyt w swoistym getcie..Zawsze szukali czegoś nowego, nowych brzmień, nowych inspiracji.
I drugiego takiego perkusisty jak Bonzo nie będzie już...
I - wielki debiut, wieka mzuyka...Przegenialna płyta..Najlepsze momenty??
TA płyta to jeden wielki najlepszy moment - 5/5
II - powszechnie uważana za najlepszą, wg mnie troszkę I ustępuję...Kompozycje świetne, ale zabrakło mocy debiutu i jakiegoś takiego "klimatu". Zresztą co ja gadam...I tak piękna rzecz. Najlepsze momenty: "What is and should never be" i "Bring it on home" - 4,5 /5
III - odlot...Ogromny narkotyczno- folkowy odlot. I na tym zakończę
Four symbols (czy jak kto woli IV) - podam tylko najsłabszy moment - Stairway to heaven i niech to będzie rekomendacja TEJ płyty...Mojej ulubionej (cóż za orginalność) z repertuaru cepów...Poza tym to tu jest mój Number One LZ - The Battle of evermore 5/5 i wszystkie moje 10 palców
Houses of the Holy - kolejna udana rzecz krążąca obok Absolutu...Chyba najbardziej zróżnicowana rzez cepów..Z cudownym "Rain Song" 4,5/5
Physical Graphiti - Absolut. tyle wystarczy. 5/5
"Presence" - ciekawa płyta dużo eksperymentów z brzmieniem, troszkę funkow'a rzecz jak dla mnie... 3,5/5
The song remains the same - po prostu bardzo dobry koncert 4/5
In through the out door- no płyta jak płyta
Coda- wybaczcie że bez oceny ale w następonym tygodniu jadę ją kupić
I będzie cała dyskografia w imitacjach analogów







