The Waterboys - koncertują teraz sporadycznie, Mike Scott siedzi sobie na swojej wysepce odnajdując Światło i Moc, zobaczyć ich na gigu to nie lada sztuka
No-man - Stefek Wilson postanowił grać metal w Porcupine Tree i pozostawił wszystkie swoje projekty, więc się nie spodziewam
The Twilight Singers - nikt ich nie zaprosi, trzeba będzie do Berlina jeździć
Duran Duran - na fali nostalgii za the 80-ties mogliby wreszcie przyjechać, ale nie... promotorzy wolą Limahla, który przepił sobie głos i teraz chałturzy po hotelach czy barkach rzecznych dając recitale dla geriatrium z pobliskiej wycieczki seniora.
Depeche Mode - będzie! i to drugi raz... szkoda tylko, że nie będzie powtórki z Służewca. Deszcz, błocko i ta mrok-lady z violatorową różą...






