Dawno, dawno temu,,, za siedmioma górami i jednym Oceanem, w Krainie Wiecznego Deszczu żył sobie Pan Grunge. Jako, że był on z natury chutliwym obieżyswiatem - szybko doczekał się potomstwa w najróżnieszych zakątkach globu...Pan Grunge żył krótko i nieszczęśliwie, zabierając ze sobą w Krainę Niebytu część latorośli. Te zaś, które przetrwały nie uznały za stosowne czcić dłużej pamięci swego ojca...
... Ot, taka bajeczka będąca zarazem krótkim muzycznym życiorysem grupy Nosowskiej i Banacha.
- "Fire", "Ho" - bez wątpienia klasyki, które ukształtowały muzycznie tysiące młodych osobowości w Naszym pięknym kraju.
- "Heledore" - podobno pierwsza polska EP-ka w historii muzyki
- "Live" - zapis koncertu. A tak serio, to pospolite ruszenie polskich mediów(głównie RMF), mające na celu wypromowanie zespołu na gwiazdę światowej wielkości. Oczywiście skutek znamy ;D
- "?" - fajna płyta, choć szalenie niespójna muzycznie
- "Karma" - neohippisowska okładka, zawartość:dźwiękowa schizofrenia (w dobrym i w złym znaczeniu)
Pozostałe płyty słuchałem podczas mycia zębów, albo golenia więc trudno mi powiedzieć o nich coś konstruktywnego.





