przez parawino » 17-08-2005, 12:05
Nie pojmuję sztucznej poniższej awantury i nie kumam co Wojtek chce osiągnąć skoro to właśnie jemu dziennikarze zarzucili upadek Sedesu wyraźnie sugerując, żeby już nic od siebie nie "wkładał" Sedesowi:
TYLKO ROCK (najpoważniejsze wówczas polskie czasopismo muzyczne):"Drogi gitarzysto Wojtku Maciejewski! Czemu mi to zrobiłeś? Czemu grasz jakieś młoteczkowe pierdoły rodem z wiejskich zespołów heavymetalowych, zamiast zostawić oryginalną partię gitary we wstępie do „Wszyscy pokutujemy”? Prostą i chwytliwą punkową melodyjkę. To, co mnie w Sedesie wkurzyło nie na żarty to łączenie dziewiczego punku z pseudometalowymi pseudopopisami. Musiałem to z siebie wyrzucić, sorry. Kto powiedział, że jak się gra więcej i szybciej, to od razu lepiej?
A teraz plusy – bo są takie. „Anarchiści” – potężniejsze brzmienie, nieco wolniejsze tempo, rozsądna i krótka solówka, jest świeżo i do przodu. Życzę Sedesowi, żeby poszedł w takim kierunku. Dajcie komponować basiście Paraszczukowi" - nota bene forma wszystkich poprzednich zagranych wersji "Anarchistów" jest identycza jak ta Sedesowa (ilość zwrotek, refrenów i miejsc w których zostały osadzone) za wyjątkiem Wojtkowej solówki, którą każdy gitarzysta grał diametralnie inaczej niż jego poprzednik, bo i charakter kapel był różny, ale co może Wojtek powiedzieć na temat charakteru punka, czy post punka? Ano nic...
Wojtek:"Co do wkładu kompzytorskiego w zespól SEDES niejakiego Pary, to kolega ten przyniósł 1 tekst załyszny gdzies na budowie pt. Jesienny wiatr i 3 kawałki z poprzedniego zespołu w którym grał". - A niby kto i kiedy robił z tego tajemnicę (?) skoro kasety Sedesu są żetelnie opisane? Czyżby coś nie tak z główką na stare lata? No bo jak inaczej tłumaczyć taką bezsensowną zaczepkę?
Nikodem:"Co do "wkładu" kompozytorskiego Pary w Sedes "Connan" ma poniekąd rację, bo nie jest tajemnicą, że nawet utwory z Rozwodu... nie były pisane specjalnie dla Sedesu" - otóż to...
No i ostatnia rzecz to taka, że msr "Conan" przyszedł do Sedesu "na gotowe", a konkretnie z początkiem 1992 roku, kiedy mieliśmy już zasadniczy repertuar, ponieważ zespół został reaktywowany dwa lata wcześniej jeszcze w Piwnicy Świdnickiej, którą zlikwidowano wraz z upadkiem komuny. I jeszcze w Piwnicy próbowaliśmy ze świętej pamięci "Kucharzem" rdzennym gitarzystą i współzałożycielem Sedesu, ale uznaliśmy, że facet nigdy nie trzeźwieje, więc poszliśmy z propozycją do drugiego gitarzysty Sedesu z lat 1984-1986 Sławka Celeja, który nie wyraził chęci na reaktywowanie kapeli z jego udziałem. Poszukując w dalszym ciągu gitarzystę przypadkowo padło na Wojtka, którego nigdy wcześniej nie braliśmy pod uwagę. Zresztą "Młody" wogóle go nie znał, a ja i "Rudy" jedynie z widzenia i to jako zatwardziałego metala - stąd nie branie go pod uwagę. W każdym bądź razie przez dwa lata poszukiwań gitarzysty (z półroczną przerwą, bo wsiorbało nam "Młodego"), graliśmy próby nawet z "Młodym" na gitarze i tradycyjnie wokalu przez co jeszcze przed przypadkowym przybyciem Wojtka mieliśmy repertuar zapięty na ostatni guzik. Do starodawnych kawałków Sedesu i tych 3 moich Wojtek wniósł jedynie solówki, ale jaka to łaska, że bębniarz bębni, wokalista śpiewa, a gitarzysta gra solówki...?
Wojtek: „Para został wyrzucony z zespołu po 2 latach współpracy i do tej pory nie jest wstanie widać pogodzić sie z tym faktem.” – Hmmm… Trudno nie wylecieć z hukiem, skoro się nie chodzi na próby… Prawda? Odsłuchaj to sobie na „Charakteropatiach”.
Wojtek przestań ty wmawiać światu, że Para nie lubi zespołu Sedes!!! Po latach odczuwam do was cholerny sentyment, nie jednokrotnie każdego miesiąca staje w waszej obronie i zawsze przy każdej okazji podkreślałem, że „Młody” był moim najlepszym frontmanem. Jedynie z tobą miałem natychmiastowe ścięcie podczas naszej pierwszej sesji „demo” o solówkę rozpoczynającą numer „Wszyscy pokutujemy” i jak czas pokazał miałem maxymalną czutkę. Trzeba było mnie słuchać, bo w temacie starych punkowych kapel jesteś dla mnie cieniasem i jedynie ciebie się czepiałem w Sedesie o styl grania. Jednak na stopie koleżeńskiej nie było między nami kwasów. O mało już wtedy nie rozleciał się zespół. Zresztą „Młody” po latach przyznał mi rację i dokładnie pamięta tamtą awanturę o „Wszyscy pokutujemy”. Od tego dnia narastała we mnie niechęć do grania z wami, bo za cholerę nie chcieliście słuchać moich racji, jak się najczęściej później okazywało bardzo trafionych racji. Szkoda, że pierzemy brudy publicznie, ale skoro powiedziałeś „a”… Już po pierwszych swoich solowych kasetach wymigiwałem się od prób z wami i jedynie trzymały mnie przy was trasy i to, że nie mogłem dobrać sobie muzyków. Po błędzie z tobą byłem przewrażliwiony w doborze akurat jedynie gitarzystów, a Jasiu Kidawa był cholernie zajęty (studio, Mancu). Jednak jeszcze przed ostatnim z wami koncertem w Olsztynie udzieliłem dwa wywiady, w których zapowiadam odejście od zespołu, więc skończ się wysilać, bo pieczołowicie przechowuję tamte moje publiczne wypowiedzi i chętnie zapoznam z nimi czytelników tego forum tylko po co, skoro wypowiedzi z „Charakteropatii” mówią wszystko i jeżeli nie przyjmiesz tego do wiadomości to tak jakbyś nie szanował ludzi, którzy kupują kasety i płyty Sedesu, bo dlaczego traktujesz ich jak nierozumnych buców? Byłbyś w ogromnym szoku, gdybyś wiedział ile oni wiedzą i co sobie o tobie myślą... Ale to nie moja brocha. Każdy pracuje sam na własny wizerunek, prawda? Ty nie pasujesz do bajki zwanej punkrockiem i niech w przyszłości wypowiada się tylko "Młody", bo spośród was tylko on ma moralne prawo do wypowiadania się w sprawach Sedesu. Ty tam być może będziesz miał cokolwiek do gadania, ale dopiero wtedy kiedy zmienicie nazwę i stary repertuar. Zresztą mieliśmy nie nazywać się Sedes, ale to jeszcze za nim do nas przystałeś. Zapytaj "Rudego". I to też był jeden z powodów mojej niechęci do grania z wami. Ślepy i głuchy stwierdzi, że mi nazwa Sedes nie jest potrzebna. Widać z wami jest inaczej. Czyżby kompleksy? Bo ja sobie w każdej chwili wymyślę nową ksywę i sukcesy odniosę te same. Mimo wszystko życzę powodzenia i trochę dystansu do cudzego mitu, bo na twoje granie w Sedesie zapracowali inni gitarzyści i tylko tamte nagrania są dla odbiorców Sedesu perełkami, bo z tamtego Sedesu pozostał jedynie głos wokalisty, a to zdecydowanie za mało i trąca właśnie żerowaniem hieny (jak to ująłeś). W tej chwili Sedes to tylko "Młody", a z wami 20 lat temu nie osiągnąłby nic... Smutne...