Czy któś tu słucha Mars Volta? Dwóch odjechanych kolesi (gitara i vocal) + muzycy sesyjni. Klimat rocka progresywnego z lat 70tych, psychodelia. Nie da się ich do nikogo porównać. Oryginalni, pefekcyjni, zakręceni. Muzyka może nie dla wszystkich, ale spróbować trzeba!
Radzę zacząć od płytki "de- loused in the comatorium", potem "Frances the Mute". Pierwsza - jak dla mnie - bardziej strawna na wstęp...





