






forlorn napisał(a):mentalnie to jesteśmy w tyle że aż strach.
forlorn napisał(a):a ja osobiście chcę tylko doczekać czasów kiedy to wspaniały , wszechmocny kościół zostanie OPODATKOWANY!




DTH napisał(a):Mówiłem o opodatkowaniu na preferencyjnych zasadach bo trzeba pamiętać, że kościół nie jest zwykłym podmiotem gospodarczym. Jego główną rolą (przynajmniej oficjalnie) nie ejst generowanie zysków.
Nie bezgraniczne ale umożliwiające prawidłowe funkcjonowanie - chodzi mi głównie o małe i biedne parafie, które mogły by nie poradzić sobie z dodatkowym obciążeniem w postaci podatków...
Społeczeństwo nie jest na to przygotowane.
Ale czytałeś może kiedyś, choćby z czystej ciekawości taki np. manifest komunistyczny?

Niestety ale pewne rozróżnienie jest potrzebne. I nie mówię tutaj konkretnie o kościele, bo w to, że by się "utrzymał" nie wątpię. Ale np. takie szkoły, zakłady opieki zdrowotnej itp.? Są instytucje tzw. użyteczności publiczej, które z samego swojego założenia będą deficytowe i żaden, chociażby najbardziej liberalny kraj tego nie zmieni.Michał L napisał(a):OK, ale stosując w ogóle jakiekolwiek rozróżnienia na "zwykłe" i "niezwykłe"podmioty gospodarcze, zawsze ucieka się do jakichś kryteriów. Coś zostanie wyróżnione, a coś nie. Najlepiej więc moim zdaniem z tego zrezygnować. Jeżeli coś rzeczywiście będzie potrzebne, to naprawdę sobie poradzi. KK przechodził duże gorsze rzeczy niż opodatkowanie na równi z innymi podmiotami w swojej historii i sobie radził, a wręcz wychodził z nich zwycięsko
Wiesz, to był taki przykałd. Wiem, ze akurat na wsiach parafie, nawet te małe, mają się dużo lepiej niż w dużych miastach, gdzie jest już większa świadomość społeczna. U mnie na osiedlu kościół budują już chyba z 7 rok - z resztą nie wiem, może już go wybudowali? Ale pieniądze ciągle zbierają (przynajmniej przyłażąNie lubię się martwić za kogoś, ale akurat takie małe, wiejskie parafie radzą sobie chyba nieźle.
Wiem jak jest. Byłem kiedyś kilka razy na jakiś mszach na wsiach i to co tam się wyrabia to jednym słowem średniowiecze! Jakieś grożenie, straszenie, że będzie się smażyć w piekle to jedno ale, że jak zrobimy to i to albo tego nie zrobimy to nas spotka kara, o jakiś wypadkach itp. prawił... Normalnie nie wiedziałem czy się zacząć śmiać czy faktycznie obawiać. Ja tam się nie znam, ale z tego co gdzieś od kogoś z religią związanego (może nauczycielka w szkole? czy ksiądz?) słyszałem, to raczej Bóg nie karze nikogo na ziemi za złe postępowanie... Na tym w ogóle chyba wiara katolicka polega - ziemia to jedno a później będziemy sądzeni? Z resztą, podążając za logiką owego duszpasterzaWidzę to przynajmniej na przykładzie wsi, do której jeżdżę. Tam ksiądz się nie patyczkuje, tylko mówi "proszę przejść do przodu, bo nie mogę zebrać na tacę", a w czasie każdego kazania mówi na co mu tam brakuje![]()
jestem przekonany, że przy dylemacie "wezmę się za siebie" versus "zdechnę na ulicy", duża część ludzi, nawet przyzwyczajonych do socjalu wybrałaby tą 1 opcję. A pozostałych specjalnie bym nie żałował
Pamiętaj, że liberalizm, taki o jakim myślisz w najczystszej formie, również nie uwzględnia ważnego czynnika. Mianowicie chęci maksymalizacji zysków oraz minimalizacji własnego zaangażowania przez wykorzystywania innego człowieka. A to prowadzi do kapitalizmu, którego bardzo szybki rozwój w XIXw. doprowadził do powstania socjalizmu a później komunizmu... Wiesz, problem z filozofiami utopijnymi polega na tym, że wszystkie, niewaznie jak mądre i oparte na jak słusznych i szczytnych założeniach pozostaną ciągle utopiami, bo zawsze pominie się jakiś, z pozoru błahy czynnik.W każdym razie kluczowa różnica pomiędzy założeniami liberalizmu, a komunizmu polega na tym, że ten drugi W OGÓLE nie uwzględnia ludzkiej natury. Chęci zysku, rozwijania się itd.

DTH napisał(a):Niestety ale pewne rozróżnienie jest potrzebne. I nie mówię tutaj konkretnie o kościele, bo w to, że by się "utrzymał" nie wątpię. Ale np. takie szkoły, zakłady opieki zdrowotnej itp.? Są instytucje tzw. użyteczności publiczej, które z samego swojego założenia będą deficytowe i żaden, chociażby najbardziej liberalny kraj tego nie zmieni.
DTH napisał(a):Ale dobra, wróćmy do tego nieszczęscnego kościoła. Nie można wrzucać go do jednego wora z podmiotami gospodarczymi bo najzwyczajniej w ściecie takim on nie jest. Podstawową rolą kościoła nie jest generowanie zysku (przynajmniej teoretycznie)... [hmm, chyba już to wcześniej pisałem. Tak nie rozwijam myśli, chodzi właśnie o to ]
Normalnie nie wiedziałem czy się zacząć śmiać czy faktycznie obawiać. Ja tam się nie znam, ale z tego co gdzieś od kogoś z religią związanego (może nauczycielka w szkole? czy ksiądz?) słyszałem, to raczej Bóg nie karze nikogo na ziemi za złe postępowanie... Na tym w ogóle chyba wiara katolicka polega - ziemia to jedno a później będziemy sądzeni? Z resztą, podążając za logiką owego duszpasterza myślę, że jednak Bóg miałby większych grzeszników do karania (jacyś mafiozi, mordercy, o taki bin laden... chociaż ten może być poza jurysdykcją ) niż moją skromną osobę, za odkurzanie w niedzielę czy nie rzucenie na tacę...
I co oni mają zrobić? Zdychać na ulicy?
ale na pewno nie dla dzieci meneli, które chodzą po mieszkaniach i zbierają kasę Mianowicie chęci maksymalizacji zysków oraz minimalizacji własnego zaangażowania przez wykorzystywania innego człowieka.
PS. Cholera, kiedyś jak miałeś jeszcze skrajnie prawicowe, konserwatywne poglady łatwiej się z tobą dyskutowało. Teraz niestety masz poglądy, że tak to określę, bliższe moim, chociaż ciągle skrajne.

Wybacz ale pier...dzielisz bzdury aż uszy puchnąMichał L napisał(a):To, że coś nie byłoby państwowe czy dotowane nie oznacza, że tego W OGÓLE by nie było
No sorry, ale akurat lekarz jest potrzebny bez względu na to czy państwo jest czy go nie ma. Kwestia tego, czy ktoś będzie wolał wydać kasę na lekarza czy coś innego
znowu będzie przykłąd Stanów Zjednoczonych ale cóż zrobić skoro jest on tak dobry... Tak wiec co? Uważasz, ze usa powinno być dla nas wzorem do naśladowania pod tym względem? Chociaż chyba nawet stany nie są tutaj aż tak dobrym przykłądem, bo w twojej filozofii mówimy o całkowicie prywatnej edukacji (a więc tez na poziomie szkół podstawowych)? Wiem, ze masą bezmózgów łatwiej się steruje i manipuluje, ale ktoś tu chyba mówił o naturalnej chęci do bogacenia sie itp... nie wiem czy człowiek, który nie za bardzo potrafi sklecić poprawne gramatycznie zdanie będzie taki skory (a raczej zdolny!) do bogacenia się - wcześniej coś chyba wspominałeś o dowolnym kształtowaniu stosunków pracy na podstawie umów?Ze szkołami podobnie - a poddanie ich wolnemu rynkowi zoptymalizowałoby ten system, bo uczyliby się ci, którym faktycznie byłoby to potrzebne
Czy ja powiedziałem, że ja tak nie uważam?No nawet jeżeli KK twierdzi(jak się okazuje bardzo skutecznie, jeżeli przekonali nawet CIebie), że jego głównym celem nie jest generowanie zysku, to przecież masa ludzi to łyka i wrzuca kasę, dla instytucji, której podstawowym celem nie jest generowanie zysku
a możesz podać o jakie dokumanty konkretnie chodzi. Co prawda i ja coś takiego słyszałem ale przyznam szczerze, że nigdy się tym specjalnie nie zajmowałem a może być to ciekawa sprawa.Akurat doktryna katolicka jest taka, że ci, którzy świadomie odrzucili wiarę są skazani na potępienie. Wiadomo, że niektórzy mogą mówić inaczej, ale chyba nie mieli w rękach dokumentów, na których opiera się KK. Wykładnia jest prosta, a takie ekumeniczne i inne tłumaczenia (nie)stety, ale nie niosą za sobą nic więcej, niż poglądy osób, które je głoszą. Rozmawiałem na ten temat z osobami, które są w tym dosyć mocne, w tym z jednym księdzem - specjalistą od prawa kanonicznego i nie mieli specjalnych wątpliwości. Owszem po Soborze Watykańskim II w KK mocny stał się nurt modernistyczny, który woli unikać tego typu tematyki, ale dokumenty się nie zmieniły.
Pewnie, tylko, że są ludzie do których pomoc by trafiała, bo idąc twoim tokiem rozumownaia są dobrzy w tym co robią (żebraniu) i "potrafią się wypromować" (może ostatnio oglądałeś reportaż na tvn24 o cyganach w UE? Fajni są, co? Tacy przedsiebiorczyWydaje mi się uzasadnione przypuszczenie, że w sytuacji gdy reżim pobiera ok. 70% dochodów i znajdują się ludzie, którzy bezinteresownie pomagają innym i to nieraz na całkiem sporą skalę (prywatne stołówki dla bezdomnych itp.), to w sytuacji, gdy reżim pobierałby 10%, albo w ogóle, nie tylko ludzie tacy staliby się bardziej szczodrobliwi, ale byłoby ich więcej.
Z ciekawości zapytam, masz na myśli coś konkretnego czy tak tylko strzelasz? Bo jakiś czas temu z nudów czytałem o zarabianiu pieniędzy przez internet i to średnio raczej wygląda... Chociaż otwarty jestem na sugestie.Zresztą moim zdaniem akurat w czasach internetu to niemal każdy kto nie jest matołem może zarabiać spokojnie jakaś kasę.
wiesz, nie wydaje mi sięPewnie, że będą wyjątki, ale jest cała masa fundacji i ludzi dobrej woli. Ja akurat w takim systemie jaki jest obecnie w życiu nie będę wrzucał żadnych datków, ale jakbym miał tą kasę, którą już mi zabierają (a będą zabierać jeszcze większy %) mógłbym w uzasadnionych i wybranych przypadkach zmienić zdanie.
a przeczytałeś zdanie do końca?Jak to nie uwzględnia?
Przecież właśnie założenie, że ludzie chcą maksymalizować swoje zyski to jedno z podstawowych założeń, tego z kolei właśnie nie uwzględniał komunizm.
Oczywiście, nie mówię, że znowu dojdzie do TAKICH SAMYCH przemian społecznych. Mówię, że mogło by dojść... nie, wręcz że by doszło do PODOBNYCH przemian. Oczywiście w innych czasach, innych warunkach geopolitycnzych, technologicznych itp. miały by one inny przebieg, inny rezultat ale ogólna zasada była by taka sama - obalanie starego porządku, który w przekonaniu większości był źródłem ich niedoli i utworzeniu nowego, lepszego, równiejszego...Jak patrzę na kalendarz widzę, że mamy 2010 rok, a nie XIX w. Procesy, które zachodziły wówczas i teraz można by porównywać, gdyby pozostałe czynniki się nie zmieniły. A zmienił się chociażby podstawowy czynnik w postaci znacznego rozwoju technologicznego.
Oczywiście, liberalizm nie jest utopią. Utopią jest system który miałby opierać się w 100%(!) na zasadach liberalnych... to by była anarchia. A anarchia już utopią jestLiberalizm nie jest utopią, bo nie mówi o żadnej równości, która musiałaby zaistnieć. Liberalizm nie mówi jak musiałoby być. On jedynie OTWIERA MOŻLIWOŚCI dla ludzkich decyzji


DX* napisał(a):O ja pierdolę!![]()
Mógłbym prosić o audiobook'ową wersję tej debaty?

DTH napisał(a):Wybacz ale pier...dzielisz bzdury aż uszy puchną Wydawać kasę NA COŚ INNEGO można tylko wtedy jeżeli się tę kasę posaida. Ciągle tkwisz w utopijnej wizji, że w gospodarce w pełni liberalnej dzięki temu, ze nie ma podatków nie ma też biednych ludzi.
Nie wiem czy byłeś kiedyś prywatnie u lekarza (nie jest to bynajmniej pytanie retoryczne, znam ludzi którzy lekarza odwiedzają raz na kilka lat, i to dla jakiś niezbędnych do czegoś tam badań) ale cennik usług medycznych kształtuje się na raczej wysokim poziomie. Wizyta u specjalisty to koszt ok 100zł, usg też coś koło tego, tomografia ze 200+, oczywiście ceny mogą się różnić w zależności od miasta, gabinetu itp. ale mniej więcej. Ale ok, czasami przytrafiają się też jakieś operacje, nie znam dokładnie cen ale pewnie zaczynają się od tysiaca czy kilku za coś prostego (o np. usunięcie wyrostka robaczkowego, chyba zbyt skomplikowane nie jest - w goglach przed chwilą wyrzuciło mi, że metodą laparoskopową kosztuje 2500 zł, tak więc tradycyjnie pewnie z połowę tego, więc już konkretnie) do kilkudziesięciu czy może kilkuset, jeśli mamy do czynienia z czymś bardzo skomplikowanym.
DTH napisał(a):I widzisz, problem polega na tym, że stopień skomplikowania, a wiec i kosztu zabiegu nie jest w żadnej mierze zależny od zamożności pacjenta - no, chyba, ze mówimy o prawach myrphiego, wtedy będzie odwrotnieproporcjonalny... I teraz mi powiedz proszę, jeśli nie mamy darmowej służby zdrowia kto za to płaci? Nawet zakładając, że dzięki braku obciążeń podatkowych społeczeństwo jest kilka razy bogatsze, wątpię aby przeciętnego Kowalskiego było stać aby ot tak, z marszu wydać kilkadzisiąt tys. zł na jakieś nagłe leczenie. Wiem, wiem, można by się samemu dobrowolnie ubezpieczyć bla bla bla, ale co jeśli już ktoś się nie ubezpieczył, albo go jendak na to nie stać (ciągle mówimy o życiu a nie o utopii, tak więc dopuśćmy istnienie ludzi ubogich, ok?)? A może ludzie tacy sa jednostkami zbędnymi, stanowiacymi jedynie obciązenie dla idealnie funkcjonującego społeczeństwa i powinna nastąpić naturalna selekcja?
znowu będzie przykłąd Stanów Zjednoczonych ale cóż zrobić skoro jest on tak dobry... Tak wiec co? Uważasz, ze usa powinno być dla nas wzorem do naśladowania pod tym względem? Chociaż chyba nawet stany nie są tutaj aż tak dobrym przykłądem, bo w twojej filozofii mówimy o całkowicie prywatnej edukacji (a więc tez na poziomie szkół podstawowych)? Wiem, ze masą bezmózgów łatwiej się steruje i manipuluje, ale ktoś tu chyba mówił o naturalnej chęci do bogacenia sie itp... nie wiem czy człowiek, który nie za bardzo potrafi sklecić poprawne gramatycznie zdanie będzie taki skory (a raczej zdolny!) do bogacenia się - wcześniej coś chyba wspominałeś o dowolnym kształtowaniu stosunków pracy na podstawie umów?
a możesz podać o jakie dokumanty konkretnie chodzi. Co prawda i ja coś takiego słyszałem ale przyznam szczerze, że nigdy się tym specjalnie nie zajmowałem a może być to ciekawa sprawa.
ale są też i tacy, którzy woleli by umrzeć z głodu niż wyjść żebrać... coś mi się jednak wydaje, że w twoim przekoaniu to elementy zbędne w społeczeństwie.
Z ciekawości zapytam, masz na myśli coś konkretnego czy tak tylko strzelasz? Bo jakiś czas temu z nudów czytałem o zarabianiu pieniędzy przez internet i to średnio raczej wygląda... Chociaż otwarty jestem na sugestie.
Wiem, że pewnie miałeś na myśli samo znalezienie pracy, ale uwierz mi, że trafiją się ludzie, którzy nie mogą pracować w ogóle (nawet nie pytam co z nimi...)
wiesz, nie wydaje mi się Nie żebym powątpiewał w dobroć twojego serca ale jest już tak, że wraz ze wzrostem zarobków zwiększają się też potrzeby. Nie trzbea sięgać daleko w przeszłość. Jeszcze 20 la temu do szczęścia było nam potrzeba radio, telewizor, prlaka, lodówka, i parę innych prostych urządzeń. Obecnie nie potrafimy już żyć bez samochodu (najlepiej kilka na rodzinę), komputera, najchętniej byśmy nie mieszkali już w mieszkaniu tylko przeprowadzili się do domu itd. Myślę też, że majac więcej nie zastanawiał byś się czy dać kalece czy bezdomnemu ale czy pójść na golfa czy na skoki spadochrnowe. Ja w każdym razie bym tak robił
Poza tym, ludzie mają to do siebie , że zazwyczaj czym więcej mają tym mniej chęthnie się dzielą z innymi. Zwłaszcza jeśli wyznają taką filozofię. Ja pracuję więc mam, więc dlaczego ktoś się za siebie nie weźmie i ma żerować na mojej pracy...
a przeczytałeś zdanie do końca? tam jeszcze jest "przez wykorzystywania innego człowieka." i właśnie o to się sprawa rozchodzi.
Oczywiście, nie mówię, że znowu dojdzie do TAKICH SAMYCH przemian społecznych. Mówię, że mogło by dojść... nie, wręcz że by doszło do PODOBNYCH przemian. Oczywiście w innych czasach, innych warunkach geopolitycnzych, technologicznych itp. miały by one inny przebieg, inny rezultat ale ogólna zasada była by taka sama - obalanie starego porządku, który w przekonaniu większości był źródłem ich niedoli i utworzeniu nowego, lepszego, równiejszego...
A to, że czasy się zmianiają, i że jest już tak nowocześnie i zajebiście to cóż... po I WŚ też myślano, że ludzie są już tak światli, że podobny konflikt się nigdy nie powtórzy... (oczywiście chodzi tylko o zasadę, bo znając ciebie zaraz napiszesz, że uważam, że liberalizm doprowadzi do wojny światowej ) Czasy "obecne" zawsze były tymi już lepszymi, bo było już taaaakie doświadczenie, i potrafiono wykorzystywać błędy minionych pokoleń. Tak było od zawsze.
Oczywiście, liberalizm nie jest utopią. Utopią jest system który miałby opierać się w 100%(!) na zasadach liberalnych... to by była anarchia. A anarchia już utopią jest
Dla jasności również uważam siebie za liberała, ale już nie za libertarianina. Chociaż w głębi duszy też jestem anarchistą



Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot]