Ostatnio dużo słucham tej hordy, więc interesuje mnie wasze zdanie. Świetna kapela - słyszałem "Diabolical Fullmoon Mysticism", "Pure Holocaust" i "Blizzard Beasts". Bardziej w sumie niż pełne płyty, podobają mi się pojedyncze kawałki wśród których króluje "Blashyrk (mighty ravendark)", "The Call of the Wintermoon" (ten kawałek to mistrzostwo świata!), "Unholy Forces of Evil", "Mountains of Might" i "A Sign for the Norse Hordes to Ride". Świetny klimat - przede wszytkim genialny pomysł ze stworzeniem Blashyrk - demonicznej krainy wiecznego śniegu i wojny, zamiast oklepanego już do reszty darcia ryja o szatanie. Świetne wokale Abbatha i riffy tworzone razem z Demonazem. Wiekszość ludzi przyczepia sie do nich o kretyński wizerunek (ale to oni wprowadzili black painting), komiczne wstawki (Uau, uau, uau w "Unholy Forces of Evil"), głupie miny (teledysk do "Blashyrk...") i zjebane sesje zdjęciowe (na jednym ze zdjęć Abbath jest rozkosznie nieświadomy, że ma nie zapięty rozporek

). Ale muzyka jest przednia - przede wszystkim chyba żaden zespół blackowy nie miał takich świetnych wstawek akustycznych. Osobliwie są też nagrane gitary - przynajmniej na pierwszych płytach. Czasem jest naprawdę trudno wyłapać o co chodzi, ale paradoksalnie zwiększa to przyjemność słuchania.