marillion

Pejzaże i malowidła dźwiękowe

marillion

Postprzez [nieaktywny] malk » 11-02-2006, 23:26

hehehe, jeden z moich ukochanych zespołów, którego muzykę przyjmuję prawie bezkrytycznie, jedna z pierwszych muzycznych miłości, zarówno odsłona z fishem, jak i z h'em. dwa koncerty (anoraki 2001 kapitalne pod względem setu i niezapomniane z powodów różnych matrymonialnych, spotkania z zespołem i takich tam marbles tour w 2004), w cholerę pięknych utworów i najfajniejsze emocje towarzyszące ich muzyce. sorry, ale obok alternatywy marillion to jest moje muzyczne zakręcenie. niby to prog, ale gdzie tam. to tylko taka umowna szufladka, bo jak jest to wszyscy wiemy.

gdyby wystawiać oceny:

script for a jester's tear 9.0 - niezapomniany debiut, błazeńskie łzy, przepiękny utwór tytułowy, łkająca gitara chelsea monday, powalający dramaturgią he knows you know, hymnowe garden party z klawiszową figurą, na której bazuje połowa wszystkich zespołów. niesamowita płyta, ocena taka a nie inna, bo potem będzie przecież dzieło skończone.

fugazi 9.0 - no tak, na strzępy rozrywający incubus, przepiękny jigsaw, inteligentne, najostrzejsze teksty fisha, rewelacyjna realizacja, taka minimalistyczna.

misplaced childhood 10.0 - dzieło. po prostu. od początku do końca wielkie. przepiękna historia podkreślona przepięknymi dźwiękami. za lavender czy bitter suite to mogę się dać pokroić, kto nie ryczał przy kayleigh nadaje się do psychiatryka chyba tylko, heart of lothian nuciłem nieświadomie od 6 lat, czyli od poznania tej płyty. czyste piękno.

clutching at straws 9.5 - chyba najlepsza płyta do picia wódki. historia torcha, wielkie utwory, lekka zmiana stylistyczna, przepiękne ale przepiękne motywy, otwarcie tak miażdżące że chyba nigdy się nie pozbieram. na pożegnanie wybitny cd.

seasons end 9.5 - pierwsza płyta ze steve'm hogarthem na wokalu i już taka piękna. niektórzy nigdy nie złapią pewnie fenomenu h'a, dla mnie gość techncznie i interpretacyjnie fisha bije na łeb. że niby kompozycje słabsze? przecież to co się dzieje w king of sunset town przechodzi wszelkie pojęcie. tak samo the space.

holidays in eden 7.0 - komercyjny marillion to miał być. z tej komerchy wyszedł świetny dynamiczny cover my eyes, ujmujący no one can. i tyle. otwierający splintering heart potrafi zakręcić w głowie niesamowitymi gitarami, the party to piosenka imho sięgająca nieba, podobnie waiting to happen, suita this town/rakes progress/100 nights powalające wrażenie pozostawia. bardzo pozytywnie.

brave 10.0 - no więc tak. gdy jest ci źle, gdy nie masz dokąd pójść, z kim pogadać, wydaje ci się, że przepieprzyłeś sobie życie, sięgasz po tę płytę. play. szum wody, gdzieś w tle przejeżdżają samochody. syrena okrętowa. zagłębiasz się w teksty. i odpływasz. nieprawdopodobne. niemożliwe. wielkie.

afraid of sunlight 8.5 - baśniowa, bardzo taka 'amerykańska' płyta. przepiękne, słodko-gorzkie otwarcie w gazpacho, skoczny mimo, że trochę niedopasowany cannibal surf babe zaskakujący beach boysowymi zaśpiewami, znienawidzony preze mnie beautiful taksłodki, że zaraz dostanę cukrzycy, trochę nijaki afraid of sunrise, dwa utwory wybitne, totalnie oniryczne out of this world i emocjonalny tytułowiec.

this strange engine 5.0 - średnio lubię. jest piękna estonia, nieprawdopodobny piętnastominutowy utwór tytułowy stojący na poziomie nieosiągalnym dla reszty nagrań z tej płyty. czegoś brakuje, 80 days i man of a 1000 faces nie są w stanie zamaskować braku wyraźnych zapadających w pamięć utworów. dobrze, że jest powalająca końcówka.

radiation 4.5 - rewela otwarcie, totalnie szalone, fajny, mocny under the sun, odjechany the answering machine i niestety imho długo długo nic. dopiero cathedral wall i a few words for the dead wyrywają z otępiającego kompozycyjnego marazmu. gorzej niż średniak.

marillion.com 8.0 - kiedyś też mi się wydawało, że to kijowa płyta z przepiękną okładką. że niby tylko house, porywające interior lulu i rozmarzone go! są czegoś warte. troche mi zajęło odkrywanie tej płyty, ale potem okazało się, że wyciszone enlightened jest nie zastąpioną pozycją do popołudniowego leżakowania, że tumble down the years ma piękny refren, że zadziorny built-in bastard radar wywołuje samczy uśmiech na pysku. hehe.

anoraknophobia 9.0 - zupełnie inna muzyka, prawda? ale jaka piękna. no i przynosi jeden z najważniejszych hymnów marillion. 21 stulecie czyli totalny emocjonalny killer. a na dokładkę przepiękne zakończenie if my heart..., agresywny quartz, przebojowe between you & me i separated out, świetne nienachalnie popowe map of the world, cudowny dziewięciominutowy when i meet god. 63 minuty przepięknej muzyki

marbles 10.0 - recenzja wisi na rockmagazynie. nic dodać nic ująć.
[nieaktywny] malk
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1935
Rejestracja: 30-06-2004, 21:03

Re: marillion

Postprzez toM_ » 11-02-2006, 23:46

marillion, taaa
zespół prze, po prostu przeeeeeeeeeeeeniesamowity. Doskonały do licznych rozmyśleń, towarzyszeń w biedzie jak i szczęściu.

jester - bardzo, barzxdo dobry... najbardziej mi się podoba to że idzie w nim bezbłędnie wyczuć tę atmosferę lat 80tych (przynajmniej ja wyczuwam)

fugazi - płyta tak średnio mi się podoba, jest dobra ale nic ponadto według mnie. Swietne assasing, jigsaw, tytułowy, punch and judy wręcz nie znoszę, reszta taka se

clutching - nie znam

misplaced childhood - odjazd... drzwi zamykać... po prostu

seasons - pierwsza płyta m. jaką poznałem, nieodrazu mi się spodobała, długo się przekonywałem, ale jak się już przekonałem to łooooł... pokochałem w całości bez pamięci

holidays - nie znam

brave - pamiętam, jak po nieziemskich perypetiach zdobyłem tę płytkę i... na drugi dzień zgubiłem i nie dane mi było poznać.... oferma ze mnie wiem.

afraid - nie znam

this strange - kurde mam, ale jakoś się do słuchania nie mogę zmusić

radiaton - początek zajebisty, potem tak sobie a nawet gorzej

.com - nie znam

anoraknophobia - miażdżąca płyta, po prostu nie ma słabego kawałka, nic tylko słuchać no ja walę

marbles - szczerze mówiąc znam tylko cd2, tak mnie oczarowała że jakoś nie mogę się zebrać żebby posłychać cd1... ale cd2 bije na głowę... no aż mi słów brakuje żeby to opisać, jakieś takie pełne nadziei dont hurt yourself, "pijane" damage, smutne you're gone, nieziemsko magiczna angelina czy wreszcie mój faworyt - neverland. jedna z najlepszych płyt jakie w ogóle słyszałem, w ścisłej czołówce

a tak poza tym to


JA CHCĘ NA KONCERT W KOŃCU!!!
Awatar użytkownika
toM_
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1438
Rejestracja: 03-07-2003, 22:16

Re: marillion

Postprzez Emperorek » 12-02-2006, 01:10

nie komentuje. to jest jeden z tych zespołów o których nie lubie rozmawiac. Kocham muzyki na narzekania na H reaguje wrecz opentańczym szałem. Kocham ich muzyke a ze jest poźno to moze jutro napisze cos o kazdej płycie doadjac koncertówki malkav :wink:
Awatar użytkownika
Emperorek
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 979
Rejestracja: 25-04-2003, 14:19
Miejscowość: Poznań/Pniewy

Re: marillion

Postprzez lin » 12-02-2006, 09:50

odlatuję przy odsłuchach brave, dot coma i marbli. misplaced mnie nie powala ;) ( chyba że lavender i kayleigh :D ) anoraki także nie

a ejczu solo, live spirit robi ze mnie paćkę na podłodze :>~
lin
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1267
Rejestracja: 29-06-2005, 06:52

Re: marillion

Postprzez retyper » 12-02-2006, 12:16

kurde ze mna cos chyba nie tak jest :P bo najnormalniej nie rozumiem fascynacji tym zespołem. 'Kayleigh' jest ładne ale...czy takie szczególne?

Sproboje przesluchac "Brave" żeby nie było że: 'nie znam-nie lubie'
Awatar użytkownika
retyper
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 413
Rejestracja: 23-07-2005, 15:19

Re: marillion

Postprzez toM_ » 12-02-2006, 12:42

albo lepiej weź seasons end
Awatar użytkownika
toM_
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1438
Rejestracja: 03-07-2003, 22:16

Re: marillion

Postprzez [nieaktywny] malk » 12-02-2006, 13:15

retyper napisał(a):'Kayleigh' jest ładne ale...czy takie szczególne?


mieli lepsze utwory. piękniejsze, bardziej złożone, magiczne. kayleigh to taki przeboik był po prostu ładny, czepiłeś się tego jak suchej dupy piasek.

singli ani wszystkich wydań z racket records opisywać nie będębo tego jest za dużo, ale wiedzcie, że marillion wydaje kupę swoich bootlegów, demówek, dołącza do płyt wszelakie bonusy, wysyła swoim fanom darmowe płytki (he he he, warto czasem się zapisać na listę subskrybentów :twisted: ), robi świąteczne cedeki i miliony innych rzeczy. emperorek, jak koncertówki i inne takie to dajemy :wink: :

real to reel 5.0 - bez wyrazu, po prostu mniej lub bardziej udane wersje live, niewiele się dzieje, nie chwyta.

live from loreley 6.5 - są momenty świetne (początek clutching at straws i misplaced zaraz po sobie, rozwałka), trochę słabsze (ja tej wersji script nie cierpię). ale słucha sę przyjemnie.

the thieving magpie 9.0 - dwupłytowy gigant, cały misplaced childhood live plus kapitalna setlista - genialny white russian, poruszający sugar mice, świetny script, miażdżące incommunicando i freaks. bezbłędnie.

from stoke row to ipanema 9.5 - pierwszy koncert z hogarthem, zajebiste grające rękawiczki, świetna rzecz jako dokument, świetny koncert. magia i atmosfera.

live at the borderline (bez oceny) - słyszałem z tego koncertu tylko splintering heart i fragmenty z misplaced. dla mnie hogarth się zajebiście znajduje w repertuarze fisha. poza tym nie znam.

live in caracas/live in glasgow (bez oceny) - nie znam

made again 8.0 - dwupłytowiec, fajna rzecz dokumentująca kapitalny tour do brave'a, gdzie były przebieranki, h wychodził z całym make-up'em na scenę, tańczył, skakał, odgrywał bohaterkę suity brave. z reguły bywało tak, że po tym misterium bo inaczej się teog nie da nazwać, marillion grał 12-15 bisów. no to yo!.

piston broke 7.0 - pomysłowa setlista, kapitalna okładka, wykonania bez zarzutu. lubię bardzo.

rochester 7.0 - j.w.

unplugged at the walls 10.0 - to była dopiero miazga, zestawienie utworów bijące na łeb wszystko, re-we-la-cyj-ne wykonanie gazpacho, answering machine, zagrany jeszcze do tego radioheadowy fake plastic trees! cudo.

shot in the dark 6.0 - imho średniak taki, koncert jakich wiele.

zodiac 6.5 - j.w. ale trochę lepiej wykonawczo.

anorak in the uk live 8.0 - chylę czoła nad wykonaniem i produkcją. rewelacja. setlistowo to miks anoraków i reszty. świetnie się słucha.

brave live 2002 - 7.0 - wykonawczo bez zarzutu, produkcynie też, dodatkowy bonus w postaci instrumentala river z którego wyłaniają się brawa publiki i marillion zaczyna swoje misterium.

marbles square heroes / sheltering in doorways of cracow 10.0 - najważniejsze bootlegi, koncerty życia, itd. :twisted: pierwszy akustyk na rynku, potem elektryczny w hali wisły. pamiętam każdą sekundę, nie ma chuja :wink:

marbles live 3.0 - nie, nie, nie. kiepski koncert, okrojony, bezsensowne wydanie.
[nieaktywny] malk
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1935
Rejestracja: 30-06-2004, 21:03

Re: marillion

Postprzez St. Alquerre » 15-02-2006, 13:16

script - 7/10
fugazi - 7.5/10
misplaced childhood - 9/10
clutching at straws - 8/10

seasons end - 8/10
holidays in eden - 5/10
brave - 8/10
afraid of sunlight - 8/10
this strange engine - 7.5/10
radiation - 7/10
.com - 7/10
anoraknophobia - 10/10
marbles - 10/10
ashamed to live in a land where justice is a game
Bob Dylan
Awatar użytkownika
St. Alquerre
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 449
Rejestracja: 18-07-2005, 16:34
Miejscowość: Kraków

Re: marillion

Postprzez toM_ » 20-04-2006, 20:44

powiem tak
man of a thousand faces kawałek zwyczajnie fajny po prostu, ale to krótkie solo klawiszowe jest nieziemskie, a i tekstowo całkiem niexle
Awatar użytkownika
toM_
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1438
Rejestracja: 03-07-2003, 22:16

Re: marillion

Postprzez St. Alquerre » 21-04-2006, 09:27

Cała płyta 'This Strange Engine' jest bardzo smaczna. Zajebiste Man..., niezwykle pozytywne 80 days, cudna Estonia, leci sobie ta płyta sześć stóp nad ziemią. Tylko w 'Hope for the future' przegięli z optymizmem, ale zaraz po nim mamy wgniatającą w ziemię tytułową suitę. Często porównywaną z Interior Lulu. Niesłusznie, bo This Strange Engine jest utworem dużo lepszym :wink:
ashamed to live in a land where justice is a game
Bob Dylan
Awatar użytkownika
St. Alquerre
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 449
Rejestracja: 18-07-2005, 16:34
Miejscowość: Kraków

Re: marillion

Postprzez [nieaktywny] malk » 05-06-2006, 15:16

kupiłem se koncertówkę made again za 9.90.
[nieaktywny] malk
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1935
Rejestracja: 30-06-2004, 21:03

Re: marillion

Postprzez Emperorek » 05-06-2006, 16:33

bardzo pozytywnie a gdzie była takowa promocja
Awatar użytkownika
Emperorek
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 979
Rejestracja: 25-04-2003, 14:19
Miejscowość: Poznań/Pniewy

Re: marillion

Postprzez [nieaktywny] malk » 05-06-2006, 19:08

Emperorek napisał(a):bardzo pozytywnie a gdzie była takowa promocja


music corner, w komisie płytowym.
[nieaktywny] malk
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1935
Rejestracja: 30-06-2004, 21:03

Re: marillion

Postprzez toM_ » 05-04-2007, 20:31

na całej trasie są supporty oprócz jednego pięknego kraju którego ostatnio zowie się "Kaczogrodem".... :zly:
fajnie by było gdyby wtedy sam marillion zagrał dłużej, ale na to raczej nie ma co liczyć... :/
Awatar użytkownika
toM_
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 1438
Rejestracja: 03-07-2003, 22:16

Re: marillion

Postprzez Emperorek » 20-04-2007, 20:37

mnie to tam w sumie supporty wala. jade na marillion i to sie liczy a koncert bedzie pewnie sliczny i znajomi mnie pewnie nie beda mogli słuchać jak bede piał ochy i achy. jestem ciekaw jak nowa płyta sprawdzi sie nażywo bo narazie mam mieszane uczucia
Awatar użytkownika
Emperorek
Alkoholik
Alkoholik
 
Posty: 979
Rejestracja: 25-04-2003, 14:19
Miejscowość: Poznań/Pniewy


Wróć do Rock Progresywny

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników

Ogłoszenia Koncerty