retyper napisał(a):'Kayleigh' jest ładne ale...czy takie szczególne?
mieli lepsze utwory. piękniejsze, bardziej złożone, magiczne. kayleigh to taki przeboik był po prostu ładny, czepiłeś się tego jak suchej dupy piasek.
singli ani wszystkich wydań z racket records opisywać nie będębo tego jest za dużo, ale wiedzcie, że marillion wydaje kupę swoich bootlegów, demówek, dołącza do płyt wszelakie bonusy, wysyła swoim fanom darmowe płytki (he he he, warto czasem się zapisać na listę subskrybentów

), robi świąteczne cedeki i miliony innych rzeczy. emperorek, jak koncertówki i inne takie to dajemy

:
real to reel 5.0 - bez wyrazu, po prostu mniej lub bardziej udane wersje live, niewiele się dzieje, nie chwyta.
live from loreley 6.5 - są momenty świetne (początek clutching at straws i misplaced zaraz po sobie, rozwałka), trochę słabsze (ja tej wersji script nie cierpię). ale słucha sę przyjemnie.
the thieving magpie 9.0 - dwupłytowy gigant, cały misplaced childhood live plus kapitalna setlista - genialny white russian, poruszający sugar mice, świetny script, miażdżące incommunicando i freaks. bezbłędnie.
from stoke row to ipanema 9.5 - pierwszy koncert z hogarthem, zajebiste grające rękawiczki, świetna rzecz jako dokument, świetny koncert. magia i atmosfera.
live at the borderline (bez oceny) - słyszałem z tego koncertu tylko splintering heart i fragmenty z misplaced. dla mnie hogarth się zajebiście znajduje w repertuarze fisha. poza tym nie znam.
live in caracas/live in glasgow (bez oceny) - nie znam
made again 8.0 - dwupłytowiec, fajna rzecz dokumentująca kapitalny tour do brave'a, gdzie były przebieranki, h wychodził z całym make-up'em na scenę, tańczył, skakał, odgrywał bohaterkę suity brave. z reguły bywało tak, że po tym misterium bo inaczej się teog nie da nazwać, marillion grał 12-15 bisów. no to yo!.
piston broke 7.0 - pomysłowa setlista, kapitalna okładka, wykonania bez zarzutu. lubię bardzo.
rochester 7.0 - j.w.
unplugged at the walls 10.0 - to była dopiero miazga, zestawienie utworów bijące na łeb wszystko, re-we-la-cyj-ne wykonanie gazpacho, answering machine, zagrany jeszcze do tego radioheadowy fake plastic trees! cudo.
shot in the dark 6.0 - imho średniak taki, koncert jakich wiele.
zodiac 6.5 - j.w. ale trochę lepiej wykonawczo.
anorak in the uk live 8.0 - chylę czoła nad wykonaniem i produkcją. rewelacja. setlistowo to miks anoraków i reszty. świetnie się słucha.
brave live 2002 - 7.0 - wykonawczo bez zarzutu, produkcynie też, dodatkowy bonus w postaci instrumentala river z którego wyłaniają się brawa publiki i marillion zaczyna swoje misterium.
marbles square heroes / sheltering in doorways of cracow 10.0 - najważniejsze bootlegi, koncerty życia, itd.

pierwszy akustyk na rynku, potem elektryczny w hali wisły. pamiętam każdą sekundę, nie ma chuja
marbles live 3.0 - nie, nie, nie. kiepski koncert, okrojony, bezsensowne wydanie.