Witam wszystkich, gdyż poraz pierwszy włączam się do tej dyskusji.
Chaciałem zauważyć, że sam temat z założenia autora jest pewną prowokacją. Nie warto więc ulegać zbytnim emocjom.
A poza tym gustów (czyli tego co ktoś lubi i dlaczego) się nie krytykuje.
Jeden lubi wykwintne dania, a drugi uwielbia wpieprzać hamburgery. I co jest lepsze??? To zależy dla kogo! Dla pierwszego te wykwintne, dla drugiego hamburgery. (A dla zdrowia czy portfela, to już zupełnie inna sprawa). I co na to poradzisz? Nic! Tak poprostu jest i już!
A przecież niemal w każdym gatunku są rzeczy wartościowe i kiczowate.
Te szlachetniejsze i pospolitsze. Te bardziej oryginalne i nowatorskie jak i wtórne.
I w nawiązaniu do sedna tego wątku to nienawidzę wtórności i skostnienia u pseudotwórców tego gatunku, którzy rozmijają się z sensem progresywnego grania.
Niestety żaden gatunek muzyczny (ani rodzaj jakiejkolwiek innej sztuki) nie gwarantuje automatycznie samych arcydzieł. Podobnie i wysoki poziom techniczny muzyków nie gwarantuje świetnych kompozycji i udanych aranżacji. Np. najlepsi gitarowi czy klawiszowi wymiatacze wcale nie są najlepszymi kompozytorami.
Poza tym wiele rzeczy jest względnych i to bardzo. Nie dla każdego to samo hasło musi oznaczać to samo.
I tak subiektywnie (i to nawet bardzo!) dla mnie muzyka progresywna, to ta w której cały czas coś się dzieje. Jak to wynika z sensu określenia, która stale się rozwija.
I do zespołów progresywnych zaliczam te które również stale się rozwijają (choć to też jest względne - ale mam na myśli takie rzeczy jak np.rozwój techniczny, kompozycyjny, aranżacyjny, ewoluowanie i dojrzewanie stylistyczne i t.p.)
Progresja w takim znaczeniu jest więc bardzo szeroka i nie zawsze zgodna z szufladkowaniem komercyjnym.
Proponowałbym więc zabawić się w podawanie przez oponentów autora tego tematu przykładów i uzasadnianie dlaczego tego czy innego wykonawcę uważacie za progresywnego (ewentualnie do którego momentu, ale to już niekoniecznie).
Moje przykłady:
RUSH - Z racji konsekwentnego rozwoju począwszy od debiutanckiej płyty (chyba jeszcze niezbyt udanej i dość stereotypowej jak na tamte czasy). Z każdym kolejnym albumem muzyka coraz bogatsza, kompozycje coraz ciekawsze i coraz bardziej rozbudowane. Brzmienie coraz lepsze i poziom technieczny coraz wyższy. Jednakże nigdy nie doszło tu do przerostu formy nad treścią. Rush - to naprawdę świetne kompozycje i dobre pomysły. Jeśli mamy dobrą kompozycję, to nieważne czy będzie solówka czy nie. Jeśli słaby utwór, marna kompozycja, to nie zmienią tego faktu nawet techniczne fajerwerki (chyba, że ma to być CD dołączany do szkoły gry na jakimś instrumencie i jest to wybór gam i pasaży).
Największy rozwój moim zdaniem miał miejsce w ich wypadku do połowy lat 80-tych (płyta "Power Windows"). Później krzywa wzrostu trochę zaczęła łagodnieć. No ale chłopaki grają już przeszło 30 lat, a dalej są w niesamowitej formie, co potwierdza CD/DVD Rush In Rio. Sam dokładnie rok temu widziałem ich na żywo w Pradze i ich występ to majstersztyk na najwyższym poziomie.
Niesamowite - taka ściana dźwięku i tak bogate, pełne brzmienie!!! A to przecież tylko trzech ludzi!
UK - to zaledwie trzy albumy (w tym jeden live), ale za to jakie!!! Perfekcyjny (w każdym calu!) rock progresywny. Wszystko świetne od każdej możliwej strony (kompozycyjnie, aranżacyjnie, brzmieniowo i technicznie). Ale cóż się dziwić. Muzycy z klasą, doświadczeniem (zdobytym w różnych znanych i ciekawych kapelach), pomysłami i co zwłaszcza słychać na żywo, z niesamowitą pasją grania...
KING CRIMSON - Tyle różnych wcieleń, a jednak to zawsze ten sam Karmazynowy Król. Choć nie wszyscy to dostrzegają. Zawsze oryginalni, co dekada inni, odmienieni, ale zawsze ciekawi i na wysokim poziomie. Mieli słabsze momenty - ktoś powie. Owszem, ale kto ich nie ma!!! W szczególności jeśli gra od tylu lat.
Ale to ich zawsze ktoś naśladuje, nie odwrotnie. I choć ich muzyka to anrchia, to jednak kontrolowana. Kontrolowana przez tego jednego, jedynego który był od początku i gdy którego zabraknie, to będzie chyba koniec King Crimson.
To tyle na dziś. Następnym razem uzasadnię dlaczego za progresywnych uważam Mahavishnu Orchestra, Soft Machine, Niemen oraz SBB.
Pozdrawiam
