Będzie chronologicznie:
*
Motorhead - Ace of Spades (1980r) - właściwie mógłbym tu wstawić jakąkolwiek płytę ekipy Lemmyego, ale ta rozjebała mnie jako pierwsza.
*
Metallica - Master of Puppets (1986r) - mało oryginalnie, ale na ten krążek po prostu nie ma bata.
*
Slayer - Reign in Blood (1986) - wiadomo...gdzie MoP, tam RiB
*
Danzig - Danzig II: Lucifuge (1990r) - dzisiaj z całą stanowczością stwierdzam, że danzigowa 'dwójka' na głowę bije 'jedynkę' oraz wszystko to, co Glenn nagrał później, a także wczesniej z Misfits.
*
Suicidal Tendencies - Lights...Camera...Revolution! (1990r) - panowie właściwie specjalizują się w hardcore, ale gitarzysta solowy zdaje się nic sobie z tego faktu nie robić...a Robert Trujillo jednym z najlepszych bassistów jest i na płacz mi się zbiera, gdy widzę go w dogorywującej Metallice.
*
Pantera - Vulgar Display of Power (1992r) - co tu dużo pisać...kto słyszał ten album jeszcze przed zalewem maszinhedów i innych slipknotów, ten wie łosochożi
*
My Dying Bridge - Turn Loose the Swans (1993r) - kwintesencja doom metalu...najbardziej zapadający w pamięć krążek wyspiarzy z MDB i w ogóle tego nurtu.
*
Type'o'Negative - Bloody Kisses (1993r) - Amerykańce też potrafią grać doom, a 'Black No.1' po dziś dzień lovusiam
*
Korn - Live is Peachy (1996r) - sam nie wiem, czy to metal. Kiedyś puściłem ten krążek znajomemu punkowcowi. Reakcja była następująca: '- Ty, co to? Grają jak Nomeansno, tylko wokal inny'. Jako, że Korn dzisiaj kojarzony jest z metalem przyprawianym (wywołującym u mnie odruch wymiotny) przedrostkiem 'nu', pozwolę sobie upchnąć 'Live is Peachy' do zestawienia. Jest to jedyna płyta tej grupy, do sięgania po którą nie jest mnie w stanie zniechęcić świadomość tego, że od paru lat panowie z Korn po prostu dymają w d..ę swoich miłośników i jeszcze liczą pieniążki z tego tytułu.
*
Voivod - Phobos (1998r) - w Wiki napisano o Voivod : 'kanadyjska grupa muzyczna wykonująca "kosmiczny" thrash metal'. Faktycznie kosmos - nie taki z 'Apollo 13', tylko z serii 'Alien'. Kosmos i Ziemia z najbardziej pojechanych wizji postapokaliptycznych. Alternatywny soundtrack dla Fallouta. Cover crimsonowego 'Schizofrenika XXI wieku' wieńczy dzieło, a jego wierność oryginałowi sprzed niemal 30 lat przy jednoczesnej kompatybilności z resztą materiału zadziwia i autentycznie przeraża.
Kurwa,,, zabraknie miejsca dla Sabbathów, Ironów, Megadeth, Tool, Fear Factory, Sepultury, Paradise Lost, Death, White Zombie, Ministry, Immortal, Samael, Moonspell i innych, o których na tą chwilę zapomniałem. Trza by było trzydziestkę, a nie dziesiątkę robić
z krajowych tworzyw metalowych:
*
Kat - Bastard (1992r)
*
Closterkeller - Violet (1994r)
*
Acid Drinkers - Infernal Connection (1994r)
*
Kobong - Kobong (1995r)
*
Albert Rosenfield - The Best Off...(1995r)
*
Jesus Chrysler Suicide - Schizovirus 0 (1995r)
*
Albert Rosenfield - The Best Off...(1995r)
*
Vader - Future Of The Past (1996r)
*
Tuf Enuff - Cyborgs Don't Sleep (1996r)
*
Kazik Na Żywo - Las Maquinas de la Muerte (1999r)
*
Sparagmos-Conflict (1999r)
"I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after" - Oscar Wilde