Ostatnio wpadła mi w łapy wiekowa już płytka M.D. 45 - The Craving , będąca efektem jednorazowej kolaboracji Dave'a Mustaina (Megatdeth jakby ktoś nie wiedział) z Lee Vingiem (wokalista nieistniejącej już punkowej grupy Fear). Tym razem knąbrny Dave skupił się na 'wiosłowaniu', pozostawiając wokalizy Vingowi. Obaj panowie zadanie wykonali na szóstkę. Wyszła znakomita rzecz...mało efekciarska, a cholernie efektowna. Mustain wypuszcza spod łap świetne, klasyczne riffy, a zaśpiewy Lee przywodzą na myśl najlepsze partie Bayleya(exIron Maiden) wzbogacone o punkową pasję.
Może znacie jeszcze jakieś, godne polecenia twory tego typu?




