Nie byłem pewien gdzie dać ten temat ale wydaje mi się, że z pośród dostępnych działów metal najbardziej pasuje do twórczości Biohazardu, kojarzonego skąd inąd z NYHC (Niu Jork Hard Kor In Jo Fejs

) z uwagi na korzenie.
Grają od 88 roku, udało im się wydać 8 albumów i zdobyć tyleż pohlebców co i zatwardziałych kontestatorów.
Ostatnio przy okazji zapoznawania z nową płytą (Means To An And - wkrótce premiera ale w necie dostępnycj jest już od pewnego kilka kawałków legalnie no i całość nielegalnie;x) wróciłem (a raczej w pełni zapoznałem się) do ich drugiego wydawnictwa - Urban Discipline i po dwókrotnym przesłuchaniu jej doszedłem do wniosku, że większość kapel, które dzisiaj określa się mianem nowatorskich, oryginalnych, świerzych i w ogóle przełomowych dla ciężkiego grania to zwykli naśladowcy

No ale to chyba żadne epokowe odkrycie bo i Biohazard swego czasu swoją inowacyjność oparł na połączeniu kilku gatunków (wśród swoich inspiracji wymieniają m.in. Black Sabbath, Iron Maiden, Run DMC, Bad Brains, Judas Priest, Cro-Mags, Public Enemy, The Ramones, Agnostic Front), które przecież kiedyś też ktoś stworzył. Tak to się w muzyce mniej więcej kręci, ktoś coś stworzy pod wpływem inspiracji poprzednikami, doda coś swojego, unikalnego, powstałego pod wpływem przebłysku twórczego (anomalii? ), potem ktoś powtórzy ten proces z zastosowaniem nieco innych składników...kolejny dowód na prawdziwość teorii ewolucji

;x ale chyba zboczyłem nieco z tematu
