7.04.2006
Poznań, Centrum Kultury "Zamek"
godz. 20:00
Bilety: 17, 22 zł
Pojawiłem się pod "Zamkiemn" wraz z siostrą już przed 20:00. Ludzi nie tak znowu dużo, mało w wieku licelanym, więcej studentów, a nawet starszych. Generalnie spora kolejka po bliety, więc trochę czekaliśmy, ale w końcu się wepchnęliśmy do środka. Po sprawdzeniu biletów oddaliśmy się czekaniu, które trwało trochę, zanim w końcu otworzyli drzwi sali. Po wejściu nastąpił... czekania ciąg dlaszy, bo zespół po nastrojeniu się zniknął i pojawił się dopiero o wpół do dziwiątej. No trudno. Lepiej pźno niż wcale.

Wreszcie są. Siczka: "Bieszczady witają Poznań. Cześć Wam!". I jadą "Awarię obrazu". Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć i usłyszeć na żywo nowego baistę i zrobił na mnie, muszę powiedzieć, bardzo pozytywne wrażenie. Gra na pewno lepiej od \preza, ma fajny głos do chórków i czasem "pobryka" po scenie nie gorzej od reszty. W ogóle KSU wydało mi się lepiej zgrane niż ostatnimi czasy, naprawdę dobrze zabrzmieli, w czym również zasługa nagłośnienia \9tylko solówki czasem były za cicho). Siczka utrzymywał dobry kontakt z publiką, choć oczywiście nie gadał tyle, co |Prezo.

Był w naprawdę dobrej formie i nawet piwo mu nie zaszkodziło za nadto.

Jasiu sprawiał wrażenie trochę "nieobecnego", cczasem się gubił wq tym, co grał (może coś sobie zaaplikował przed występem). Sebek gra na bębnach coraz lepiej, słychać, że po serii prób z nwoym basmanem zespół ma ze sobą porozumienie na scenie. Oczywiście \sebastian podchodził do swojej funkcji dość luźno - zdarzało mu się podrapać się po nosie w czasie gry, przez cały czas żuł gumę i strzelał jakieś dziwne miny. Pozostali również dostarczyli atrakcji pozamuzycznych, skacząc i tarzając się po dekach, a w czaisie 1944 eobiąc z gitar "karabiny\'. \może trochę taki show sztampowy, ale ma swój urok. Publiczność dobrze się bawiła, choć "parkiet" nie był zapełniony, ale może to i lepiej. Zresztą my i tak byliśmy pod barirkami, więc mało nas obchodziło, co się działo z tyłu. KSU zagrało 24 piosenki (na bis "Jabol" rzecz jasna). Były i utwory z nowej płyty (|Nasze słowa, \kto \cię obroni Polsko), i stare szlagiery (Knajpa, Na krawędzi snu, Esperal blues, Pokolenie). I wszystko by było idealnie, gdyby nie am finał. \po obowiązkowym bisie w postaci \jabol \punka chłopaki zeszły ze sceny, my oczywiście skadnuejmy nazwę zepołu tudzież "K... mać, punki grać", ewentualnie "Jeszcze jeden" w nadziei na kolejny bis (nadziei tym większej, że koncert trwał TYLKO GODZINĘ I 15 MINUT). Ale niestety, po jakichś 10 minutach poinformowano nas, że na pewno już nie zagrają. Takie podejście do fanów naprawdę nie jest zbyt miłe (ani przed koncertem, a ni po, nie było żanych rzomów czy piwka z fanami...), ale mimo to wspominam koncert baaaardzo pozytywnie. Z biletamiw kieszeniach i dźwiękiem solidnego rockandrollowego wymiotu w uszach opuściliśmy lokal. Warto było się udać na swój szósty koncert KSU.
Pozdro i dzięki dla zespołu za znakomity występ (choć mam nadzieję, że ten incydent z zakończeniem był jakimś wypadkiem przy pracy, ale obawiam się, że może być inaczej), pana z \acid \shopu, który następnego dnia dał nam plakat, dla Zdzicha, któremu wysłaliśmy zdjęcie, dla tych, co najdłużej krzyczeli i dla Pana ochroniarza, który się zgodził żebym sobie zrobił zdjęcie za perkusją (Sebuś, nie zabrałem Ci pałek, nie bój się)
...krzyk tysięcy gardeł, światła, wielki szmal - już nikt nie chce zmieniać świata, czegoś tylko żal...
Kult - Malta 2005 (nie ja wrzucałem, ale informuję. Pełen koncert, świetna jakośc.)http://www.megaupload.com/?d=NCWCANEW